Podsumowanie
Poniedziałkowa konfrontacja miała być dla Zmieszanych jak piwo na kaca. Jak prysznic, który obmywa ciało po trzydziestopięcio stopniowym upale. Jak zdjęcie krawata oraz marynarki po pięciogodzinnym siedzeniu w kościele oraz na początku imprezy weselnej. No właśnie. Miała. Czy była? Z pewnością nie. O tym, że ‘Tuffiki’ będą w poniedziałkowy wieczór w tarapatach, czuliśmy już przed meczem. Mimo wszystko uznaliśmy, że drużyna Mateusza Woźniaka wyciągnie wnioski z ubiegłego tygodnia i wygrana za komplet punktów pozwoli im wrócić do walki o podium rozgrywek. Początek meczu potwierdził to, co mówiło się od dawna. Zmieszani mają obecnie swój prime i są groźni dla każdej z drugoligowej drużyny. Po bloku środkowego – Artura Maksimova, Zmieszani objęli prowadzenie 7-4. Mimo to, po chwili to Tufi Team zaprezentowało wyraźnie lepszy moment, po którym wysunęli się oni na prowadzenie 15-12. Kiedy na tablicy wyników było 19-15, wydawało się, że to koniec emocji w tej partii. Nieco inny plan miała ekipa Edyty Woźny, która wykorzystała problemy w przyjęciu swoich rywali i doprowadziła do stanu po 19. Ostatecznie końcówka seta należała jednak do ‘Tuffików’, którzy wygrali tę partię 21-19. Druga odsłona to wyrównana walka obu stron (8-8), po której Tufi Team wyszło na prowadzenie 12-9. Podobnie jak miało to miejsce w pierwszym secie, tu również przytrafił im się dłuższy przestój (14-14). O ile w pierwszej odsłonie obyło się bez konsekwencji, tak w drugiej – było inaczej. W końcówce seta, drużynę Zmieszanych do zaskakującej wygranej poprowadził Jakub Wałdoch, który notuje kolejny świetny mecz z rzędu. Ostatnia odsłona rywalizacji to przewaga jakościowa Tufi Team. Z boku można było odnieść wrażenie, że dopiero trzecia odsłona mogła satysfakcjonować graczy Mateusza Woźniaka. Ostatecznie decydującą o zwycięstwie odsłonę, Tufi Team wygrywa do 13. Mimo wygranej, trudno nie odnieść wrażenia, że cel na sezon się od ‘Tuffików’ oddala.
Ładowanie wyników...
MVP
ATAKUJĄCY
BLOKUJĄCY
ZAGRYWAJĄCY
Zmieszani
Tufi Team








