Podsumowanie
O tym, że Team Looz niemal pogrzebał swoje szanse na mistrzowski tytuł, pisaliśmy już przy okazji podsumowania poniedziałkowych spotkań. Patrząc czysto teoretycznie – chcąc podtrzymać mistrzowskie aspiracje, drużyna Team Looz powinna wygrać wtorkowe spotkanie, zdobywając przy tym komplet punktów. Tyle teoria. Praktyka była jednak taka, że rozmawiając z zawodnikami Looz przed spotkaniem dało się wyczuć, że ekipa zdaje sobie sprawę z tego, że mistrzowski tytuł jest już poza zasięgiem. To, o co można się wciąż pokusić to drugie miejsce, które daje bezpośredni awans do drugiej ligi. Początek meczu rozpoczął się od prowadzenia faworyzowanej drużyny Team Looz (4-1), które po ataku ze środka Hubera Pory urosło do rozmiarów 10-5. Gdy wydawało się, że Looz ma już kontrolę nad przebiegiem seta, zaliczyli oni przestój, który sprawił, że Zmieszani doprowadzili do stanu 11-9. Dalsza część pierwszej odsłony to wzajemne boksowanie się, które zaprowadziło nas do samej końcówki, w której nieco więcej błędów popełnili Zmieszani i to Team Looz cieszył się z wygrania tej partii. Drugi set, podobnie jak pierwszy, lepiej rozpoczęli zawodnicy w czarnych koszulkach. Po bloku Mateusza Pietrzykowskiego prowadzili oni już 6-3, a następnie 8-5, by po chwili roztrwonić przewagę i pozwolić rywalom na wyrównanie (10-10). Podobnie jak w pierwszym secie, tu również oglądaliśmy wyrównaną walkę do samej końcówki i podobnie jak w pierwszym, z happy-endem po stronie Team Looz. Trzeci set, a jakżeby inaczej, rozpoczęli lepiej zawodnicy w czarnych koszulkach. Po chwili jednak Zmieszani doprowadzili do wyrównania. Różnica pomiędzy trzecim setem a pierwszym lub drugim była jednak taka, że w końcówce to drużyna Edyty Woźny zachowała więcej zimnej krwi, dzięki czemu wygrała tę partię do 20.
Ładowanie wyników...
MVP
ATAKUJĄCY
BLOKUJĄCY
ZAGRYWAJĄCY
Zmieszani
Team Looz








