Podsumowanie
W zapowiedzi przedmeczowej pisaliśmy, że spotkanie z DNV miało być zaledwie przystawką przed daniem wieczoru, czyli pojedynkiem z Dzikami Wejherowo. Cóż, wiedzieliśmy że Zmieszani są murowanym faworytem tego spotkania, ale kiedy przed rozpoczęciem spotkania zobaczyliśmy, że DNV wystąpi w zaledwie pięciu graczy – rozwiało to nasze wszelkie wątpliwości. Mecz rozpoczął się od prowadzenia Zmieszanych 10-4. Po nieudanym początku, drużyna z ulicy Łużyckiej zaczęła grać dużo lepszą siatkówkę, dzięki czemu zminimalizowali oni różnicę punktową obu drużyn (18-14). Ostatecznie, set ten zakończył się po ataku wracającego do drużyny Tomasza Kamoli. Początek drugiego seta dla DNV rozpoczął się jeszcze gorzej. Faworyzowana drużyna Zmieszanych męczyła zagrywką rywali, którzy nie mogli sobie z nią za specjalnie poradzić. Wyniki 6-1, 11-3, czy w końcu 21-12 dość dobitnie pokazują, kto rządził w tej partii. Jeśli ktoś żywił nadzieję na to, że w trzeciej odsłonie będzie nieco bardziej emocjonująco – musiał czuć rozczarowanie. Po kilku świetnych atakach Marcina Gorlikowskiego na tablicy wyników widniało już 10-1 dla drużyny Edyty Woźny. Mimo, że od tego momentu tempo spotkania nieco spadło to Zmieszani nadal utrzymywali dziesięciopunktowe prowadzenie i ostatecznie ograli swoich rywali do 11, zgarniając w meczu trzy punkty.
Ładowanie wyników...
ATAKUJĄCY
BLOKUJĄCY
ZAGRYWAJĄCY
Zmieszani
DNV








