20:00· 9 KWI, 2026
BOISKO #2
Podsumowanie
MiszMasz wrócił do ustawień fabrycznych z obecnego sezonu. Poza jednym wyjątkiem od reguły team Rafała Wróblewskiego przegrał w obecnej kampanii pięć spotkań i w każdym ze wspomnianych meczów kończyło się wynikiem 1-2. Prawdę mówiąc – wczoraj było stosunkowo blisko, aby sytuacja potoczyła się inaczej, a zespół Rafała Wróblewskiego wygrał drugi mecz z rzędu. Po kilku punktach Mateusza Berbeki w końcowej fazie pierwszego seta MiszMasz wysunął się na prowadzenie 19-16 i był już o włos od wygranej seta. Niestety dla nich końcówka to przebudzenie 'Wilków’, którzy najpierw doprowadzili do wyrównania po 20, a następnie po dwóch atakach Szymona Merskiego cieszyli się z pierwszego punktu w meczu. Oj, strata punktu w takich okolicznościach musi boleć. Środkowa odsłona to kolejna próba MiszMaszu na punkty, które są im aktualnie potrzebne jak tlen do życia. Tym razem sytuacja wyglądała nieco inaczej. To gracze Wolves Volley posiadali nieznaczną przewagę, a MiszMasz wcielił się w rolę tego goniącego (16-13 → 19-19). Niestety dla graczy w zielonych strojach po raz kolejny nie 'dowieźli’ oni w końcówce, a z wygranej seta cieszyła się 'Wataha’. To, co MiszMaszowi nie udało się w dwóch pierwszych setach, udało się finalnie w ostatnim. Po serii błędów w ataku 'Wilków’ MiszMasz wysunął się na prowadzenie 8-4. Z czasem team Rafała Wróblewskiego zbudował sobie jeszcze większą zaliczkę i z ich perspektywy było to coś bardzo dobrego (15-8). Pod koniec seta w ich szeregi wkradło się bowiem bardzo dużo niedokładności, po których rywal zdołał się zbliżyć na dwa oczka. Koniec końców po ataku Michała Balceraka MiszMasz dopiął finalnie swego, wygrywając seta do 18.
Ładowanie wyników...
MVP
ATAKUJĄCY
BLOKUJĄCY
ZAGRYWAJĄCY
Wolves Volley
MiszMasz








