20:00· 15 CZE, 2020
BOISKO #1
Podsumowanie
Nie da się nie zauważyć, że mecz przeciwko Volley Gdańsk trafił się Strażakom w najgorszym możliwym momencie. Po pierwsze Volley był bardzo podrażniony ostatnimi wynikami. Na sześć rozegranych spotkań aż w pięciu tracili punkt i w drużynie zapaliła się kontrolka ostrzegawcza, że ‘la zabawa’ może się przeistoczyć w wielki dramat. Na meczu przeciwko Straży pojawił się pierwszy garnitur i było pewne, że tym razem drużyna będzie zdeterminowana do zdobycia trzech oczek. Jakby tego było mało to ‘Strażacy’ wystąpili w bardzo okrojonym składzie. Drużyna zagrała w zaledwie sześciu zawodników. Zabrakło libero, jednego z rozgrywających – Michała Mańkowskiego, Filipa Ziółkowskiego czy wreszcie wracającego do drużyny Karola Masiula. Nie oszukujmy się, nawet z nimi byłoby ciężko. Mimo braków kadrowych ‘Mundurowi’ w pierwszym secie radzili sobie bardzo dobrze i Volley Gdańsk – jak na bardzo doświadczoną drużynę przystało, zdołało odjechać dopiero w końcówce i wygrać seta. Na to, co wydarzyło się w drugim secie, najlepiej byłoby spuścić zasłonę milczenia. Z kronikarskiego obowiązku napiszemy tylko, że była to najwyższa wygrana w secie, w pierwszej lidze w obecnym sezonie. Volley wychodziło niemal wszystko, natomiast Straży w zasadzie…nic. Po takiej lekcji siatkówki można było się zastanawiać czy drużyna ‘Mundurowych’ zdoła się podnieść i pokazać się z dobrej strony w ostatniej partii. Gdy na zagrywce stanął Paweł Huliński i wprost demolował rywali wydawało nam się, że set będzie kopią środkowej odsłony. Mimo wyniku 5-0 Straż zdołała się podnieść i chociaż przegrała seta do 15 to zaprezentowali się o niebo lepiej. Przed nimi kolejny trudny sprawdzian – tym razem z Omidą.
Ładowanie wyników...
MVP
ATAKUJĄCY
BLOKUJĄCY
ZAGRYWAJĄCY
Volley Gdańsk
Straż Pożarna Gdańsk








