20:30· 25 SIE, 2025
BOISKO #2
Podsumowanie
W zapowiedziach wskazywaliśmy na to, że debiutujący w rozgrywkach Feniks Gdańsk nie powinien mieć zbyt dużych problemów z tym by wygrać za komplet oczek. Do pewnego momentu wszystko zdawało się układać dla nich idealnie. Początek spotkania to przewaga ‘mitycznego ptaka’, który po asie serwisowym Dawida Laskowskiego, objął prowadzenie 10-6. Skoro przy zagrywce jesteśmy – warto zauważyć, że był to najpoważniejszy mankament drużyny z Sulmina, która pozwoliła sobie na stratę aż 10 punktów w ten sposób. Wracając do meczu – dalsza część premierowej partii nie przyniosła zwrotu akcji i po chwili zespół Łukasza Dubickiego cieszył się z pierwszego punktu w meczu (21-14). Środkowa partia rozpoczęła się kapitalnie dla Feniksa. Po kilku asach serwisowych rozgrywającej – Natalii Leszman, faworyzowany team objął prowadzenie…10-0! Choć zespół z Sulmina zmierzał wówczas nieuchronnie na ‘górę lodową’, to w dalszej części seta zdołał się ‘odkręcić’, a nawet pokazać pazur. Jako, że strata była zbyt duża – na odwrócenie losów nie było rzecz jasna szans (21-14). Nie wiemy czy na sali był wczoraj ktoś, kto przewidział, że po dwóch pierwszych – gładko wygranych setach, Feniks będzie miał w finałowej partii kłopoty. A jednak – dobre zmiany zadaniowe, lepsza organizacja gry, dobra gra w obronie to tylko kilka z atutów drużyny Fabiana Ehrlicha w ostatnim secie rywalizacji. Kiedy dorzucimy do tego festiwal błędów po drugiej stronie siatki to wychodzi nam NIEMAL gotowa receptura na stratę punktu. Choć pod koniec partii Feniks przegrywał 17-14 to w końcówce – uwaga, będziemy niezwykle oryginalni – wstał jak feniks z popiołu. Niebywałe. Brawo!
Ładowanie wyników...
MVP
ATAKUJĄCY
ZAGRYWAJĄCY
ME Sulmin Volley
Feniks Gdańsk








