Podsumowanie
W zapowiedzi przedmeczowej wskazywaliśmy, że dla obu drużyn, bezpośredni mecz jest bardzo ważny. Tufi znajdowało się bowiem na ostatnim miejscu w ligowej tabeli i potrzebowało punktów, aby ich sytuacja nie zrobiła się dramatyczna. Speednet z kolei wciąż ma szansę na grupę mistrzowską. Aby zrealizować swój cel wydaje się, że gracze Marka Ogonowskiego potrzebowali 3-4 punktów w dwóch meczach. Jako że na rozpisce mieli ostatnie w tabeli Tufi Team oraz lidera rozgrywek – drużynę Merkury, dość oczywistym było to, gdzie w teorii powinno być łatwiej o punkty. Cóż, w pierwszym secie drużyny wyglądały tak, jakby w szatni poubierali się w stroje przeciwników. Mówiąc wprost – to Tufi Team wyglądało jak ekipa, która walczy o grupę mistrzowską. Speednet zaś jak drużyna, która walczy o utrzymanie. Po wyrównanym początku seta (7-7), Tufi zdołało wypracować sobie kilkupunktową zaliczkę (11-8). Z czasem, dzięki świetnej grze na siatce oraz przewadze w zagrywce, Tufi odjechało swoim rywalom na pięć punktów (18-13) i po chwili mogli cieszyć się z wygrania seta. Druga odsłona była już zdecydowanie bardziej wyrównanym widowiskiem (8-8). W dalszej części, gracze Mateusza Woźniaka potrafili sobie zbudować kilkupunktową przewagę (20-15), ale w odróżnieniu od pierwszego seta, tu nie obyło się bez dramaturgii. Speednet zdołał bowiem obronić kilka piłek meczowych i doprowadzić do stanu 20-19. Po chwili, ‘Tuffikom’ udało się jednak zdobyć szalenie ważny punkt w kontekście całego sezonu. Ostatni set to przebudzenie Speednetu, którzy po ataku Kacpra Iwaniuka, wyszli na prowadzenie 9-3. Zbudowana na początku zaliczka wystarczyła do tego, by Speednet wygrał jednego seta. W środowy wieczór, staną oni jednak przed ostatnią szansą na załapanie się do odjeżdżającego pociągu z plakietką – grupa mistrzowska.
Ładowanie wyników...
MVP
ATAKUJĄCY
BLOKUJĄCY
ZAGRYWAJĄCY
Tufi Team
Speednet








