Podsumowanie
Po rewelacyjnej dyspozycji, którą drużyna Tufi Team zaprezentowała kilka dni wcześniej w konfrontacji z Dream Volley – w oczach Redakcji byli oni wyraźnym faworytem poniedziałkowego starcia. Ich rywalem była bowiem Oliwa, która do pierwszego gwizdka sędziego, miała zaledwie dziewięć punktów w ośmiu spotkaniach. Tufi Team z kolei – potencjalną wygraną za komplet punktów mógł wskoczyć na podium rozgrywek. Jak widać – stawka spotkania była stosunkowo wysoka. Kto wie, być może to właśnie presja sprawiła, że w pierwszej odsłonie rywalizacji, byliśmy świadkami TEGO. Choć trudno to uwierzyć, Oliwa w początkowym fragmencie meczu – miażdżyła swoich rywali. Oliwski walec bezlitośnie punktował wszystkie mankamenty w grze swoich rywali, dzięki czemu w pewnym momencie na tablicy wyników pojawił się wynik wręcz niewiarygodny (16-4)! Kiedy zanosiło się na największe upokorzenie drużyny Mateusza Woźniaka w 88 spotkaniach SL3 – Tufi się ogarnęło i w efekcie uniknęli blamażu, na który się zanosiło. Co więcej – w drugim secie kontynuowali dobrą grę, którą zaprezentowali pod koniec pierwszego seta. Dzięki temu rozpoczęli oni środkową partię od prowadzenia 10-5. W dalszej części seta, było już 18-11 a to oznaczało, że w tej partii krzywda się im już nie stanie. O tym, która z drużyn wygra mecz – musiał zadecydować ostatni set. Po dwóch blokach z rzędu środkowego Macieja Kuci oraz zagrywce Daniela Karpińskiego – Oliwa objęła wysokie prowadzenie 11-5 i w dalszej części seta, zdołali oni tę przewagę utrzymać i finalnie cieszyć się z wygranej. Co było kluczem do zwycięstwa? Zdecydowana przewaga w polu serwisowym.
Ładowanie wyników...
MVP
ATAKUJĄCY
BLOKUJĄCY
ZAGRYWAJĄCY
Tufi Team
DHP Oliwa








