Podsumowanie
Ahh… wkurzają nas te momenty, kiedy nastawiamy się na super emocje, a koniec końców dostajemy ich mniej niż byśmy oczekiwali. Wysokie oczekiwania były związane z pierwszym meczem obu drużyn, do którego doszło kilka dni temu. W spotkaniu rozegranym 22 czerwca Tufi zdołało wygrać seta i realnie postraszyć swoich rywali. Wydawało się, że skoro udało się wtedy to czemu tym razem miałoby być inaczej? Początek meczu rozpoczął się od prowadzenie EviRentu 5-3. Co ciekawe, żaden z punktów, do tego etapu nie został zdobyty po własnej akcji. Błędów w obu drużynach w pierwszej partii było nad wyraz dużo, a liczby zepsutych zagrywek nie jesteśmy w stanie nawet zliczyć. Finalnie, mniej błędów popełnili gracze w niebieskich koszulkach i wygrali seta do 15. Drugi set był zdecydowanie bardziej emocjonujący. Obie drużyny toczyły wyrównaną walkę punkt za punkt. Przy stanie 16-15, EviRent odskoczył swoim przeciwnikom na 20-16 i mimo, że w końcówce Karol Masiul zdołał złapać na bloku Radosława Koniecznego to druga próba atakującego EviRent była już skuteczna i gracze w niebieskich koszulkach wygrali do 19. Trzeci set rozpoczął się od gry środkową strefą. Na dwa ataki ze środka Tuffików, po chwili tym samym odpowiedzieli ich rywale. Mimo, że zawodnicy Mateusza Woźniaka przegrywali w trzeciej partii 9-12 to zdołali wyjść na prowadzenie 13-12. Niestety dla nich, nie zdołali pójść za ciosem i po bardzo wyrównanej partii EviRent wygrało do 19. Oznacza to, że Tufi przegrało swój mecz w stosunku 0-3 pierwszy raz od sezonu Jesień’21. EviRent z kolei umocnił się na pozycji lidera i zrobił kolejny krok w kierunku mistrzostwa.
Ładowanie wyników...
MVP
ATAKUJĄCY
BLOKUJĄCY
ZAGRYWAJĄCY
Tufi Team
Merkury








