19:00· 4 LIS, 2025
BOISKO #1
Podsumowanie
Zapytany chwilę wcześniej w wywiadzie przedmeczowym Przemysław Maszner zwrócił uwagę na fakt, że kwestia potencjalnego spadku nie jest jeszcze przesądzona. Z rozmowy wyniknęło jednak, że w meczu z Wolves Volley warto byłoby pokusić się o punkty. Na pierwszy punkt zanosiło się od razu w pierwszym secie, bo po niezłej grze własnej oraz słabszym fragmencie rywali Tiger Team wysunął się na zaskakujące prowadzenie 16-11. Pięć punktów do końca – pięć punktów przewagi nad rywalem – no i co najmniej pięć błędów do końca seta. Cóż, już po chwili team Dawida Staszyńskiego roztrwonił przewagę, a kiedy rywal wyczuł, że wygrana seta jest jak najbardziej możliwa, ruszył z kolejnymi atakami. Po kilku skutecznych akcjach Tomasza Głębockiego Wolves Volley objęli prowadzenie 19-18 i po chwili cieszyli się z pierwszego punktu w meczu. Wow – naprawdę niezły come-back. Choć w pierwszym secie to ‘Wataha’ musiała gonić, to w drugiej odsłonie to oni prowadzili grę od początku do końca, wygrywając finalnie do 16. Trzeba przy tym uczciwie zauważyć, że pomocną dłoń wyciągnęli im sami gracze Tiger Team, którzy nie wykorzystali prezentu w postaci niemal dziesięciu zepsutych zagrywek. ‘Tygrysie przebudzenie’ nastąpiło dopiero w trzeciej odsłonie, w której team wykorzystał widoczne problemy rywali w przyjęciu. Po kilku atakach najlepszego gracza Tigera – Przemysława Masznera – Tiger objął prowadzenie 18-14 i tym razem nie roztrwonił już tak solidnej przewagi (21-16).
Ładowanie wyników...
MVP
ATAKUJĄCY
BLOKUJĄCY
ZAGRYWAJĄCY
Tiger Team
Wolves Volley








