Podsumowanie
Po niezbyt udanym początku sezonu, w którym Team Looz przegrał dwa z trzech spotkań (ze Zmieszanymi oraz Allsix by Decathlon) wydawało się, że drużyna, podobnie jak w poprzednim sezonie może mieć problem z tym, aby znaleźć się w grupie mistrzowskiej. Zespół Damiana Szultki chciał jak najszybciej udowodnić, że wspomniane wcześniej spotkania to tylko wypadek przy pracy. O tym, że drużyna zmieniła się do poznania, nie świadczyły tylko nowe stroje. Możecie nam nie wierzyć, ale w trakcie spotkań Team Looz z DNV oraz Team Looz z Portem, dwóch zawodników (jeden z Portu, jeden ze Zmieszanych), pytało co to za drużyna. Kiedy otrzymywali odpowiedź, że to trzecioligowa ekipa Team Looz, byli dość wyraźnie zaskoczeni. Co tu dużo mówić. Przyrównując drużynę Team Looz do restauracji to dwa tygodnie temu wyglądali jak buda z kebabem na dworcu PKS w Pasłęku. Wtorkowy wieczór to restauracja, w której do talerza podają ci tyle sztućców, że jesteś zakłopotany, gdyż nie wiesz, którego użyć. Przepaść. O super formie Team Looz jako pierwsi przekonali się gracze DNV. Początek meczu rozpoczął się od prowadzenia Team Looz 10-1. DNV miało spore problemy z systemem blok-obrona. Mimo piorunującego początku, z czasem DNV zaczęło zdobywać punkty i pierwszy set zakończył się wynikiem 21-10. W drugim doszło do ciekawej sytuacji, w której drużyna DNV przy stanie 7-13 i własnej zagrywce zdecydowała się na… wzięcie czasu. Ten nie odmienił losów seta, którego Team Looz ponownie wygrał do 10. Trzeci set rozpoczął się od trzech asów serwisowych Daniela Bąby. Gdy dołożyliśmy do tego błędy w ataku to otrzymaliśmy wynik 8-0 dla Team Looz. W secie tym, drużyna Team Looz nie zamierzała bynajmniej zwalniać tempa i ostatecznie ograła swoich rywali do sześciu.
Ładowanie wyników...
MVP
ATAKUJĄCY
BLOKUJĄCY
ZAGRYWAJĄCY
Team Looz
DNV








