Podsumowanie
Po pierwszych dwóch spotkaniach w sezonie narzekaliśmy nieco na dyspozycję Szach-Matu. Dawaliśmy temu znać zarówno w magazynie, w zapowiedziach, podsumowaniach meczów czy nawet w wywiadzie przeprowadzonym z rozgrywającym Marcinem Nasiorowskim. Wszystkie osoby, które miały tego świadomość, mogły zastanawiać się, o co ta Redakcja się czepia. Ich team w czwartkowy wieczór sprawiał się genialnie, przynajmniej do pewnego momentu. Pierwszy set rywalizacji to wyraźna przewaga graczy w czarnych strojach, którzy po doskonałej grze w bloku wysunęli się na prowadzenie 15-7. Kiedy dołożymy do tego mnóstwo błędów Tufi Team oraz zaledwie pięć punktów zdobytych po własnych akcjach – wynik 21-11 nie mógł nikogo dziwić. Ok – do połowy środkowej partii widzieliśmy co prawda progres w drużynie Pawła Szafrana. Mimo to było to wciąż zbyt mało, by zaskoczyć dobrze dysponowanych rywali, którzy chwilę po półmetku seta prowadzili 16-11. Wówczas chyba nikt nie spodziewał się, jak sielanka może w jednej chwili zamienić się w koszmar. Po kilku błędach oraz świetnym fragmencie rywali na tablicy wyników mieliśmy remis po 19. Po chwili gracze Pawła Szafrana poszli za ciosem i po zdobyciu kolejnych dwóch oczek mogli cieszyć się z doprowadzenia do wyrównania. Oj, dawno nie widzieliśmy tak zaprzepaszczonej szansy na zwycięstwo jak w przypadku Szach-Matu (21-19). Ostatni set to wyraźna przewaga Tufi, którzy poszli za ciosem i wysunęli się na prowadzenie 15-9. Po chwili jednak czuliśmy, że gdzieś takie obrazki już oglądaliśmy. Ku naszemu zaskoczeniu Szach-Mat zaczął odrabiać straty, ale finalnie nie udało im się powtórzyć wyczynu z poprzedniego seta, przegrywając finałową partię do 18.
Ładowanie wyników...
MVP
ATAKUJĄCY
BLOKUJĄCY
ZAGRYWAJĄCY
Szach-Mat
Tufi Team








