Podsumowanie
Jeszcze nigdy nie mieliśmy w grupie spadkowej sytuacji, w której los którejkolwiek z drużyn walczących o utrzymanie byłby przesądzony. Po rundzie zasadniczej było wiadomo jedynie tyle, że Merkury raczej nie spadnie. Co ciekawe – w ostatnim meczu rundy zasadniczej wygrali z nimi gracze Szach-Matu, co w diametralny sposób poprawiło ich sytuację w tabeli, nie wspominając nawet o aspekcie psychologicznym. W skrócie – ogranie tak mocnej drużyny miało być w zamyśle agregatorem do tego, by zacząć wreszcie wygrywać i dzięki temu utrzymać się w elicie. No – tyle teoria, bo w praktyce już chwilę po pierwszym gwizdku sędziego Szach-Mat był tylko tłem dla rozpędzonego rywala. Już na półmetku seta Speednet wysunął się na prowadzenie 10-6. W dalszej części dysproporcja była jeszcze większa, na co wpływ miała między innymi spora liczba błędów ‘Szachistów’ (21-11). Środkowa partia to nieco lepsza dyspozycja drużyny Dawida Kołodzieja, ale wciąż to zdecydowanie nie to, co było jeszcze w poprzedniej edycji. Owszem – był moment, w którym Szach-Mat prowadził nawet 12-10, ale druga część seta to kolejne błędy Szach-Matu oraz zdecydowanie zimniejsza głowa graczy Macieja Miścickiego, którzy konsekwentnie grali swoje i wygrali tę partię do 17. Ostatni set to dość podobny obrazek, w którym Szach-Matowi sił wystarczyło tylko do połowy seta. W drugiej części dobrze dysponowany Speednet narzucił rywalom swoje warunki gry i w konsekwencji wygrał tę partię do 16, a cały mecz 3-0. Trudno nam nawet opisać, jak ważne to były punkty. W naszym odczuciu nie ma już takiej siły, która sprawiłaby, że w ostatecznym rozrachunku Szach-Mat zdołałby przegonić w tabeli Speednet. To się po prostu nie wydarzy. Wobec tego trudno nie dojść do konkluzji, że Szach-Mat jest już jedną nogą w drugiej lidze.
Ładowanie wyników...
MVP
ATAKUJĄCY
BLOKUJĄCY
Szach-Mat
Speednet








