Podsumowanie
Z pewnością nie o takim powrocie do elity marzyli gracze Szach-Mat. W poniedziałkowy wieczór, tu mały spoiler – Szach-Mat grał dwa spotkania i oba zakończyły się ich porażką. Na pierwszy ogień – zadanie zdecydowanie trudniejsze. W konfrontacji z Merkurym były co prawda momenty, w których ‘Szachiści’ prezentowali się nieźle, ale prawdę mówiąc – zdecydowanie więcej było tych, w których Szach-Mat zawodził. Nie wiemy co zadziało się w drużynie jeszcze przed pierwszym gwizdkiem sędziego, ale biorąc pod uwagę to, że Szach-Mat miał do rozegrania dwa spotkania to kadra na poniedziałkowe spotkania była dość wąska. Niestety, gracze w czarnych trykotach przekonali się o tym już na początku rywalizacji z obecnym mistrzem SL3, gdzie po niefortunnej kontuzji Dawida Kołodzieja, na skrzydle zobaczyliśmy nominalnego rozgrywającego – Jakuba Górkę. Pomijając ten aspekt, Szach-Mat ani na chwilę nie zagroził swoim rywalom. W pierwszym secie, Merkury zaprezentował się tak, jakby ostatnie spotkanie zagrali nie pięć miesięcy temu a maksymalnie kilka dni wcześniej. Była siła, była technika, był polot i pomysł na grę. Wynik pierwszej oraz drugiej partii to 21-14. Niech Was nie zmyli wynik trzeciego seta, bo zwycięstwo Merkurego, owszem – było skromniejsze, ale oglądając spotkanie z boku nie miało się poczucia, ze Merkury mógłby tę partię przegrać. Mimo, że wynik był na styku to czuło się, że w decydującym momencie Merkury postawi kropkę nad ‘i’. Finalnie – partia ta zakończyła się wynikiem 21-19 co z kolei oznaczało, że lata mijają a drużyna Piotra Peplińskiego pozostaje bez zmian. Wciąż są kozakami i nos podpowiada nam, że szybko się to nie zmieni.
Ładowanie wyników...
MVP
ATAKUJĄCY
BLOKUJĄCY
ZAGRYWAJĄCY
Szach-Mat
Merkury








