Podsumowanie
Zdajemy sobie sprawę, że ostatnio takie fikołki jak my w podsumowaniu, robił Leszek Blanik w Pekinie w 2008 r. Choć obiecaliśmy Czerepachom, że nie będziemy ich po wczorajszym meczu grillować to korci jak cholera. Cóż – napiszemy tylko tyle, że 'żodyn się nie spodziewał’. W naszym odczuciu zdecydowanym faworytem starcia byli brązowi medaliści poprzedniego sezonu – Szach-Mat. Gracze ‘królewskiej gry’ od samego początku narzucili swoje warunki gry i na półmetku seta prowadzili już 11-6. Choć z czasem ‘Żółwie’ zniwelowały straty do dwóch oczek (12-10), to dalsza część seta nie pozostawiła złudzeń, która z drużyn jest lepsza (21-17). Jeśli Czerepachy miały we wczorajszym spotkaniu swoją szansę to właśnie w drugim secie. Gracze w zielonych trykotach prowadzili po kilku punktach nowego nabytku – Wojciecha Ingielewicza 15-12, a następnie 17-15. W końcówce wspomnianemu prawoskrzydłowymi rozregulował się nieco celownik, a z takiego prezentu – Szach-Mat nie mógł nie skorzystać. Już po chwili ‘Szachiści’ doprowadzili do remisu, a następnie przechylili szale zwycięstwa na swoją stronę (21-18). Trzeci set rywalizacji to spokojne granie, które nie jest zbyt często spotykane na pierwszoligowych parkietach. Mówiąc precyzyjniej – mecz dla koneserów, w którym Czerepachy niespecjalnie udawały, że interesuje ich punkt. Szach-Mat z kolei bez podkręcania tempa zdobywa trzy pierwsze punkty i w dalszej części sezonu będzie liczył na to, że ‘Żółwie’ staną na wysokości zadania i pourywają punkty ich rywalom.
Ładowanie wyników...
MVP
ATAKUJĄCY
BLOKUJĄCY
ZAGRYWAJĄCY
Szach-Mat
HANDLUWA








