Podsumowanie
Rekiny może i płyną, ale w kierunku czwartej ligi. Wiecie, jak to jest – gdyby ktoś wpadł na pomysł, że rekiny z Aqua Parku w Redzie wypuścić do oceanu, to istnieje ogromna szansa, że te by sobie nie poradziły. Mniej więcej tak widzimy aktualną sytuację w obozie beniaminka trzeciej ligi. Wczoraj wieczorem zespół Pavlo Kudinova rywalizował z ekipą Stay Win, która przed meczem z Sharksami miała na koncie dwie porażki i ani jednej wygranej. Mimo to uznaliśmy, że to dla drużyny Tomasza Bobcowa idealna okazja na przełamanie. Cóż – nie pomyliliśmy się. Początek spotkania to partia, w której Stay Win przejął inicjatywę i na półmetku seta objął prowadzenie 11-8. W dalszej części było to prowadzenie 15-11, a następnie 19-14. Wówczas uznaliśmy, że w partii nic ciekawego się już nie wydarzy. W końcówce faworyt miał jednak potężne problemy z wykończeniem akcji i w konsekwencji rywal zbliżył się do stanu 20-19. Ostatecznie po błędzie jednego z Sharksów, Stay Win cieszył się z pierwszego punktu w meczu (21-18). Środkowa partia to bardzo podobny scenariusz, w którym gracze Stay Win rozdawali karty od samego początku niemal do końca. Choć pod koniec Sharksi zaczęli odrabiać straty, to w końcówce nieco przekombinowali, co okazało się gorszą taktyką niż ‘prosta, aczkolwiek skuteczna siatkówka rywali’. Ostatecznie wynik tej partii to 21-18. Ostatni set meczu to kontynuacja niemocy w zespole Sharks. Emocje, które towarzyszyły drużynie, sprawiły, że musiało dojść do wybuchu. W trakcie trzeciego seta gracze Pavlo Kudinova zdążyli się między sobą posprzeczać, co oczywiście nie wpłynęło korzystnie na wynik. To oczywiście nie był problem Stay Win, który wygrał seta do 14, a cały mecz 3-0 – brawo!
Ładowanie wyników...
MVP
ATAKUJĄCY
BLOKUJĄCY
ZAGRYWAJĄCY
Stay Win
Sharks








