Podsumowanie
Dawno nie mieliśmy takiego problemu, typując faworyta spotkania. Ostatecznie nasz wybór padł na drużynę Szach-Matu, bo błędnie uznaliśmy, że wreszcie zdołają nawiązać do wydarzeń z zeszłego sezonu. Życie ‘wspomnieniami’ to jednak niezbyt dobry pomysł, o czym w poprzedniej kampanii przekonał się Speednet. Tak czy siak, rywalizacja pomiędzy obiema drużynami nie przyniosła większych emocji. Choć długimi fragmentami mecz był wyrównany, brakowało w nim tej aury, w której oba zespoły nakręcają się wzajemnie i serwują widowisko z prawdziwego zdarzenia. W tych nieco ospałych okolicznościach Szach-Mat prowadził w pierwszym secie 13-11 i wydawało się, że to oni za chwilę będą cieszyć się z wygranej. Kilka piłek później Speednet złapał jednak wiatr w żagle, a po dwóch istotnych punktach Piotra Wojtkiewicza wysunął się na prowadzenie 16-14. Choć była to jedynie skromna zaliczka, Speednet nie pozwolił już wyrwać sobie inicjatywy i zakończył tę partię zwycięstwem do 18. Środkowa odsłona miała nieco inny przebieg – tu Speednet od początku narzucił swój rytm i po udanych akcjach przyjmujących ‘Programistów’, Łukasza Żurawskiego oraz Sebastiana Konarzewskiego, prowadził 9-5. Szach-Mat zdołał jeszcze doprowadzić do remisu 11-11, ale druga część seta upłynęła już pod dyktando rywali, którzy triumfowali 21-18. Ostatni set rywalizacji był z kolei zaskakującym zwrotem – Speednet z niewiadomych powodów całkowicie się zatrzymał i stracił sześć punktów z rzędu (0-6). Choć w dalszej części drużyna Macieja Miścickiego próbowała się przebudzić, nie miała już możliwości odrobić strat i przegrała bardzo wyraźnie, bo do 10.
Ładowanie wyników...
MVP
ATAKUJĄCY
BLOKUJĄCY
ZAGRYWAJĄCY
Speednet
Szach-Mat








