Podsumowanie
Czy ta maszyna się kiedyś zatrzyma? Szóste spotkanie w obecnej kampanii - szóste zwycięstwo 'Planetarnych' i piąty komplet punktów. Po zwycięstwie ze Speednetem za pełną pulę, Merkury ma już cztery punkty przewagi nad wiceliderem, a to z kolei oznacza, że na niespełna półmetku ligowych zmagań, zespół Piotra Peplińskiego zdołał wypracować sobie margines błędu. Nawet jeśli się z czasem potkną, to może obejść się to bez konsekwencji. W tych rozważaniach warto zwrócić uwagę również na to, że przecież goniący ich rywale, chcąc zmniejszyć dystans musieliby grać doskonale. Prawda na dziś jest jednak taka, że nikt w lidze nie gra obecnie tak dobrze jak pięciokrotni Mistrzowie Inter Marine SL3. Już na początku spotkania mieliśmy tego dowód. Po kilku punktach aktywnego Macieja Mozola, Merkury wysunął się na prowadzenie 17-11. Tak dużej straty nie dało się już rzecz jasna odrobić (21-14). Na pierwszy rzut oka, środkowa partia była tą najbardziej wyrównaną. Cóż - tak naprawdę wyglądało to nieco inaczej. Przez zdecydowaną większość seta to Merkury prowadził grę. Pod koniec prowadził już 20-14, ale przez pięć kolejnych akcji nie mógł dobić rywala. Ostatecznie po punkcie środkowego - Pawła Dolaka, Merkury postawił kropkę nad 'i' (21-19). Porażka w dwóch pierwszych setach ewidentnie podcięła skrzydła Speednetowi, który w trzecim secie nie był w stanie zagrozić drużynie w granatowych strojach, przegrywając ostatecznie do 15, a cały 0-3.
Ładowanie wyników...

















