Podsumowanie
Przyznamy Wam się do pewnej wstydliwej rzeczy. Przed spotkaniem martwiliśmy się o to, czy emocje w trzeciej lidze nie zostaną w środowy wieczór w pewien sposób zabite. Wszystko za sprawą tego, że ewentualna wygrana MiszMaszu w stosunku 3-0 sprawiłaby, że ekipa Andrzeja Tararuja odjechałaby swoim rywalom w ligowej tabeli. Nie zrozumcie nas źle. Absolutnie nie życzyliśmy drużynie M&M przegranej, ale chyba nie ma w rozgrywkach osoby, która nie potwierdziłaby tego, że emocje fajne są wtedy, kiedy są do końca. Nie przedłużając i mówiąc wprost – MiszMasz miał w środowy wieczór gdzieś to, czego oczekują inni i zrobił to, co do nich należy – wygrał za trzy punkty. To, co zrobiła drużyna w dotychczasowych siedmiu spotkaniach w grupie zasadniczej to jakiś kosmos. Poziom nieosiągalny dla innych drużyn. Można powiedzieć, że podczas gdy MiszMasz siedzi przy stole, który ugina się od potraw i najróżniejszych trunków, reszta ligowej stawki czeka w kącie, aż będzie mogła zgarnąć ze stołu okruszki. Ok, może nie było to najlepsze porównanie, ale jak inaczej wytłumaczyć to, że ekipa ogoliła do tej pory drugą, trzecią, czwartą, piątą, szóstą, siódmą oraz dziesiątą siłę sezonu Jesień’20? Zastanawiamy się, co jeszcze drużyna musiałaby zrobić, aby ludzie uwierzyli w siłę MiszMaszu. Ich rywale nie zagrali w środowy wieczór złego spotkania – zagrali całkiem nieźle. Jednak aby wygrać z ekipą Andrzeja Tararuja zamiast ‘nieźle’ musi być perfekcyjnie, a tego Team Looz nie udało się w środę osiągnąć.
Ładowanie wyników...
ATAKUJĄCY
BLOKUJĄCY
ZAGRYWAJĄCY
Team Looz
MiszMasz








