Podsumowanie
Siatkersom nie pomogła ani zasłona dymna w postaci fejkowej zmiany kapitana, ani okolicznościowe vlepki, ani powrót na protokół Pani Agnieszki. Ba – mamy wrażenie, że w czwartkowy wieczór nie pomogłoby im absolutnie nic, bo na tle rozpędzonej Craftveny, Siatkersi wyglądali po prostu bardzo słabo. Oj, wiele sobie obiecywaliśmy po tym meczu. Już na początku Craftvena pokazała jednak, że wcale nie będzie to wyrównane spotkanie i po ataku Emiliano Achentiego wysunęła się na prowadzenie 10-5. Choć Siatkersom przez chwilę dobrze żarło, to błyskawicznie umarło. Zamiast doprowadzić do wyrównania, po chwili Craftvena prowadziła już 17-12 i był to koniec emocji w premierowej odsłonie (21-15). Środkowy set to naprzemienne prowadzenie Craftveny i doskok Siatkersów. Taka sytuacja nie trwała jednak wiecznie i po ataku dobrze dysponowanego w ostatnim czasie Jędrzeja Szadejko Craftvena zapewniła sobie drugi punkt w meczu. Choć brzmi to dziwnie, na osiem wygranych w obecnym sezonie spotkań Craftvena siedem razy wygrywała w stosunku 2-1. Biorąc to pod uwagę, istniało bardzo duże prawdopodobieństwo, że przegrają trzeciego seta. Prawda jest jednak taka, że aby tak się stało, musieliby się naprawdę napocić – wszystko za sprawą tego, że Siatkersi byli w czwartek po prostu słabo dysponowani. Już na początku seta 'Rzemieślnicy’ zorientowali się, że da się wygrywać za trzy punkty (12-7). Dalsza część to kontynuacja bardzo dobrej gry Craftveny i pewna wygrana do 14, a całego meczu 3-0. Aaa, no i na koniec – najlepszy gracz meczu? Krzysztof Lewandowski, ale tym razem to ten z Craftveny był górą.
Ładowanie wyników...
MVP
ZAGRYWAJĄCY
Siatkersi
Craftvena








