21:00· 29 PAŹ, 2025
BOISKO #1
Podsumowanie
Uff, co to były za ciężary dla Siatkersów. Z drugiej strony nie jesteśmy tym przesadnie zaskoczeni, bo w zapowiedziach przedmeczowych stawialiśmy na podział punktów. Ostatecznie Siatkersi zgarnęli trzy oczka, ale prawdę mówiąc, mecz mógł potoczyć się zupełnie inaczej. Spokojny był tylko i wyłącznie pierwszy set rywalizacji. Już na początku gracze w niebieskich trykotach wysunęli się na prowadzenie 7-4. Choć ACTIVNI zdołali dotrzymać kroku rywalom, to wobec kolejnych skutecznych ataków Wojciecha Orlańczyka byli zupełnie bezradni (21-15). W środkowej odsłonie rozpoczął się zdecydowanie ciekawszy fragment gry. Po bardzo dobrej grze ACTIVNI wysunęli się na prowadzenie 15-12 i wszystko wskazywało na to, że zdołają zamienić przewagę w wygraną seta. Sygnał do odrabiania strat dał Siatkersom środkowy Jakub Miszczuk, po którego bloku mieliśmy w dalszej części walkę punkt za punkt. Choć ACTIVNI mieli szansę na niespodziankę, to grający z zimną krwią gracze Siatkersów cieszyli się po chwili z drugiego punktu w meczu. Trzeci set to absolutne szaleństwo. Początek ułożył się dla Siatkersów w wymarzony sposób, bo już po chwili prowadzili oni 10-2. W dalszej części seta nie zdejmowali nogi z gazu, wysuwając się na prowadzenie 15-5. Już po chwili doszło jednak do kuriozalnej sytuacji, w której ACTIVNI zdołali odrobić straty i gdyby faktycznie udało im się wygrać, byłby to największy comeback w historii ligi. Byłoby to wydarzenie, które ciągnęłoby się za Siatkersami przez kilka dobrych sezonów. Mimo że team Artura Kurkowskiego doprowadził do stanu po 20, to ostatnie słowo należało już do Siatkersów, którzy wrócili z dalekiej podróży.
Ładowanie wyników...
MVP
ATAKUJĄCY
BLOKUJĄCY
ZAGRYWAJĄCY
Siatkersi
ACTIVNI Gdańsk








