Podsumowanie
Choć do spotkania z Siatkersami, ‘Rekiny’ podchodziły świeżo po zwycięstwie z SiiPower, to prawda była taka, że prawdziwa weryfikacja umiejętności miała dopiero nadejść. W zapowiedziach przedmeczowych długo wahaliśmy się, którą z drużyn wskazać jako faworyta meczu. Ostatecznie padło na Sharksów, którzy rozpoczęli seta od prowadzenia 7-2. Sytuacja w pierwszym secie była jednak bardzo dynamiczna i po kilku błędach oraz dobrym fragmencie Siatkersi najpierw doprowadzili do wyrównania, a następnie sami objęli prowadzenie 10-8 i utrzymywali je aż do stanu 16-15. Końcowa faza seta to kapitalna walka ‘łeb w łeb’ zakończona happy-endem drużyny Sharks (22-20). Środkowa odsłona to do pewnego momentu świetna gra zespołu Macieja Tarulewicza udokumentowana ich wysokim prowadzeniem 15-9. Choć wydawało się, że jest już pozamiatane, ‘Rekiny’ raz jeszcze pokazały charakter i z beznadziejnej sytuacji doprowadzili do stanu po 20. Choć zanosiło się na głośny come-back, ostatnie słowo w secie należało już do zespołu w jasnych strojach, który po ataku Maćka Kota doprowadził do wyrównania w setach (25-23). Ależ to były kapitalne dwa sety. Po takich odsłonach liczyliśmy na powtórkę w trzeciej partii i niestety się przeliczyliśmy. Wyrównana walka trwała, ale tylko do stanu 10-10. Z czasem zarysowała się przewaga zespołu zza naszej wschodniej granicy, którzy wygrali tę partię do 16, a cały mecz 2-1.
Ładowanie wyników...
MVP
ATAKUJĄCY
BLOKUJĄCY
ZAGRYWAJĄCY
Sharks
Siatkersi








