Podsumowanie
Jeszcze do niedawna drużyna DSGSA była krytykowana za to, że nie wygrywa spotkań za komplet punktów. Cóż – w czwartkowy wieczór team w bordowych strojach chciałby mieć takie problemy. Zacznijmy jednak od początku. W obecnej kampanii 'Bordowi’ prezentowali się zdecydowanie lepiej od 'Rekinów’ i uznaliśmy, że rewanż za poprzednie spotkanie, do którego doszło jeszcze w czwartej lidze, jest tylko formalnością. Ba – byliśmy tak pewni wygranej DSGSA, że postawiliśmy nawet na to, że zgarną oni komplet punktów. Początek spotkania błyskawicznie ostudził jednak gorące głowy niepokonanej jak do tej pory drużyny. Po bardzo dobrej grze w obronie i z kontry 'Rekinów’ oraz ogromnej liczbie błędów DSGSA 'underdog’ spotkania wysunął się na prowadzenie 12-7. Kiedy po chwili dwoma punktami popisał się Grzegorz Woś, stało się jasne, która z drużyn wygra premierową odsłonę (21-14). Już początek drugiego seta pokazał, że to co oglądaliśmy w premierowej partii nie było dziełem przypadku. Sharksi od początku seta, jak gdyby nigdy nic, parli dalej po swoje i wysunęli się na prowadzenie 14-9. W dalszej części faworyt meczu nie był w stanie realnie zagrozić ekipie z dołu ligowej tabeli i finalnie przegrał tę partię do 13. Rozwinięcie nazwy drużyny w czwartkowy wieczór? Dramat Stypa Gówno Sabotaż Amatorszczyzna. Serio – to było najsłabsze spotkanie drużyny w historii ligi. Oczywiście gra się tak jak przeciwnik pozwala i tu Sharksom należą się brawa. Jeszcze niedawno dawaliśmy im bilet do czwartej ligi, a dziś są poważnym kandydatem do miana drużyny tygodnia. Trzeci set to jednak partia, w której 'Rekiny’ nie zdołały pójść za ciosem i po świetnej zagrywce Kamila Dobosza stało się jasne, że w meczu dojdzie do podziału punktów (21-9).
Ładowanie wyników...
MVP
ATAKUJĄCY
BLOKUJĄCY
ZAGRYWAJĄCY
Sharks
DSGSA








