Podsumowanie
Nie ma co ukrywać. W naszej ocenie czwartkowe spotkanie wyglądało zupełnie inaczej, niż sądziliśmy, że będzie jeszcze chwilę przed pierwszym gwizdkiem sędziego. Uznaliśmy bowiem, że Craftvena jest absolutnym i niekwestionowanym faworytem meczu, a komplet punktów zdaje się być obowiązkiem. Tak też wyglądał pierwszy set rywalizacji, kiedy 'Rzemieślnicy' nie mieli żadnych problemów z ograniem rywala. Już na półmetku seta po skutecznym bloku kapitana - Bartosza Zakrzewskiego, 'Rzemieślnicy' objęli prowadzenie 10-3. W dalszej części seta Sharksi prezentowali się już nieco lepiej, ale powiedzmy sobie szczerze - ta poprzeczka dla Craftveny nie była zawieszona na zbyt wysokim pułapie. Do pewnego momentu środkowej partii, wszystko zdawało się iść jak po sznurku, a Craftvena zdawała się zmierzać pewnym krokiem po komplet punktów. Po kilku punktach Macieja Tyryłło oraz Jana Lefanczyka, objęli oni prowadzenie 6-1. W dalszej części seta 'Rzemieślnicy' zaczęli popełniać jednak mnóstwo błędów w ataku, co dało prowadzenie Sharksom 17-13. Choć w końcówce 'Rzemieślnicy' wzięli czas i próbowali odwrócić niekorzystną dla siebie sytuację, to przespany moment nie uszedł im płazem, a z wygranej drugiego seta cieszyła się ekipa 'Rekinów'. W trzecim secie zanosiło się na bardzo dużą niespodziankę. Ku naszemu zaskoczeniu to Sharksi po ataku Danili Yusevicha wysunęli się na prowadzenie 17-15. Choć położenie Crafveny było już bardzo niekorzystne, to w końcówce sprawy w swoje ręce wziął Jędrzej Szadejko, po którego punktach Craftvena cieszyła się po chwili z drugiego punktu w meczu (21-18).
Ładowanie wyników...















