Wystawiając typ Redakcji nie zadrżała nam ręka. Byliśmy przekonani, ze mecz zakończy się wynikiem 3-0 dla wielkiego faworyta do wygrania ligi. Choć w ostatecznym rozrachunku mieliśmy rację, to nie możemy nie wspomnieć, że w meczu gracze w biało-złotych strojach mieli swoje problemy. Mowa tu rzecz jasna o wydarzeniach z pierwszego seta, gdzie przez bardzo długie fragmenty, Remedios nie miał pomysłu jak ‘oszukać’ rywala. Ku naszemu zaskoczeniu, Aqua nieprzesadnie przestraszyła się swojego rywala i w pierwszym secie zagrała bez jakichkolwiek kompleksów. To do pewnego momentu przynosiło oczekiwany skutek. Kiedy na tablicy wyników było 14-11 czy 17-15 dla zespołu Aqua Volley to pachniało stratą drugiego punktu w sezonie przez drużyny Macieja Kota. Mając jednak w drużynie tylu wartościowych graczy, któryś z nich weźmie ciężar wyprowadzenia teamu z opałów. W końcówce ‘strażakiem’ Remediosu okazał się środkowy Piotr Zacharek, którego punkty w końcówce dały faworytowi pierwszy punkt w meczu. W ostatnim czasie sporo uwagi poświęcaliśmy na ‘pragmatycznym stylu’ drużyny. No – to ci wzięli to sobie chyba do serca. W drugim i trzecim secie widzieliśmy wreszcie presję na swoim przeciwniku od pierwszego do ostatniego momentu w meczu. Do pewnego momentu Aqua się jeszcze jako tako trzymała (12-10). Im dalej w las, tym bardziej zarysowywała się przewaga faworyta (21-13). Trzeci set to już konkretne lanie. Nie, nie takie, że Aqua dostała klapsa w tyłek. Tu ojciec odpalił protokół ‘kabel od prodiża’. Oj, będzie jeszcze kilka dni bolało (21-8).