Podsumowanie
Planem i ambicją drużyny Portu na poniedziałkowy wieczór było zdobycie co najmniej jednego punktu. Tak się bowiem składa, że każdy punkt przybliża ‘Portowców’ do utrzymania w trzeciej klasie rozgrywkowej. Początek spotkania ułożył się jednak dla drużyny Tomasza Bobcowa fatalnie. Kilka minut po rozpoczęciu meczu, jego zespół przegrywał już 6-13, a z obrazu gry we wspomnianym fragmencie zapamiętaliśmy przede wszystkim ogromną liczbę błędów. W grę, którą zaproponował Port – postanowił zagrać po chwili Maritex, który po własnych błędach oraz punktach środkowego – Filipa Blocha, stracił spore, wydawałoby się prowadzenie (15-15). Końcówka seta to skuteczne ataki Macieja Gałdy, które zapewniły ‘Portowcom’ pierwszy punkt w meczu (21-19). W środkowej odsłonie wydawało się, że ‘Portowcy’ zmierzają po sensacyjne zwycięstwo. Na półmetku seta, team ‘z doków’ wygrywał już 10-6, ale podobnie jak Maritex w pierwszej odsłonie – nie zdołał utrzymać swojej przewagi (13-13). Epilog tej historii był dokładnie taki jak w pierwszej odsłonie rywalizacji. Po kilku chwilach Maritex cieszył się z doprowadzenia do wyrównania w setach (21-17). Ostatni set rozpalił do czerwoności osoby, które były naocznymi świadkami poniedziałkowego starcia. Pamiętacie szalony come-back Maritexu z poprzedniego tygodnia? No to wyobraźcie sobie, że wczoraj wieczorem byliśmy prawie świadkami powtórki wspomnianego wydarzenia. Tym razem role się jednak odwróciły. Zanim o tym – warto wspomnieć o początku seta, w którym Port prowadził już 7-1. Z czasem Maritex zdołał odwrócić losy rywalizacji i wyjść na prowadzenie 20-17. Mimo to – trzy kolejne punkty zdobyła ekipa Portu, ale w ostatecznym rozrachunku – drużynie ‘z doków’ zabrakło nieco determinacji i szczęścia, a drugi punkt w meczu zasilił konta Maritexu. Nie zmienia to jednak postaci rzeczy, że Port rozegrał naprawdę niezłe spotkanie.
Ładowanie wyników...
ATAKUJĄCY
BLOKUJĄCY
ZAGRYWAJĄCY
Stay Win
Maritex








