Podsumowanie
To miał być kolejny schodek w drodze do raju dla Zmieszanych. Teoretycznie było to łatwe zadanie, musieli bowiem wygrać 3-0 z drużyną, która była w środku stawki. Skoro wygrali z ekipą, która obecnie jest wiceliderem (Thunder Team) to co mogło pójść nie tak? Mecz rozpoczął się zgodnie z oczekiwaniami i ambicjami graczy Zmieszanych. W pierwszym secie wygrali 21-16 i nikt nie przypuszczał, że w kolejnej odsłonie może dojść do niespodzianki. W drugiej części mimo, że Portowcy od początku uzyskali przewagę to osoby oglądające rywalizację z boku czekały tylko na moment, w którym Zmieszani wreszcie zaskoczą. Ten długo wyczekiwany moment nie nadszedł i ekipa z aspiracjami na złoty medal przegrała 21-19. Mimo dobrej końcówki nie zdołali odrobić strat z wcześniejszej części seta. Nie wiemy czy nie mijamy się z prawdą, ale szukając przyczyn porażki w tej partii możemy podać, że gracze Zmieszanych rozegrali we wtorkowy wieczór sześć setów. Tylko w jednym grali bez kobiet. Jak myślicie, o którym secie mowa? W przegranej odsłonie Zmieszani zagrali na jednego rozgrywającego, co prawdopodobnie nie było dobrym posunięciem. Mimo, że w przypadku tak zaawansowanych siatkarsko graczy system gry na dwóch wydaje się dosyć archaiczny to w przypadku Zmieszanych przynosi on rezultaty. Po co zatem zmieniać coś, co funkcjonuje? Gdy tylko Zmieszani wrócili do starej taktyki ich gra znów zaczęła wyglądać jak dawniej. Trzecia odsłona to dominacja i wynik 21-11.
Ładowanie wyników...
MVP
BLOKUJĄCY
Stay Win
Zmieszani









