20:35· 28 MAJ, 2019
BOISKO #1
Podsumowanie
Port Gdańsk – Volley Gdańsk 1-2 (25-23; 16-25; 13-15)
Zanim napisaliśmy pierwsze zdanie przez kilka minut zastanawialiśmy się od czego zacząć. W życiu tak czasem bywa, że aż brakuje słów i skalę makro tego uczucia mieliśmy dzisiaj. Dwie godziny przed meczem nie było wiadomo czy Portowcy nie będą zmuszeni, aby wystąpić przeciwko Volley w pięciu graczy. Wpływ na to miał fakt, że w drużynie z ulicy Zamkniętej panuje istny szpital. Gdy dodamy do tego sprawy osobiste niektórych graczy, to efekt mieliśmy taki, że w ostatniej chwili do listy graczy dopisanych zostało dwóch zawodników – Artur oraz Robert Majdan. Debiut graczy w SL3 wypadł bardzo dobrze. Portowcy są pierwszą drużyną w rozgrywkach, która potrafiła znaleźć sposób na Volley Gdańsk i wygrać z nimi seta. Strach pomyśleć jaki mógłby być wynik, gdyby Portowcy wzięli trzeciego Majdana – tym razem Radosława ;-). Jeśli chodzi o Volley, to na myśl przychodzi nam piosenka Anny Jantar, w której śpiewała: ,nic nie może przecież wiecznie trwać’. We wtorkowy wieczór drużyna została ukarana i straciła pierwszego seta. Nie można wygrywać wszystkiego na stojąco. Kilka minut przed spotkaniem zaczęliśmy się zastanawiać, czy Volley przypadkiem nie pomyliło terminu meczu. Na sali był tylko jeden gracz – Adrian Ossowski, który w spotkaniu wystąpił na nietypowej dla siebie pozycji – rozgrywającego. Brak koncentracji, rozgrzewki, a być może również zlekceważenie przeciwnika spowodowało, że to Portowcy mogli się cieszyć z wygranego pierwszego seta. Drugi set to zdecydowana przewaga aktualnego lidera ligi i pewna wygrana do 16. W tie-breaku ponownie dla VG zrobiło się nerwowo, ale w końcówce dwa ataki Sebastiana Pasterkiewicza spowodowały, że to Volley wygrał spotkanie. MVP tego pojedynku po raz pierwszy wpada w ręce naszego eksperta – Maćka Kota.
Ładowanie wyników...
MVP
ATAKUJĄCY
ZAGRYWAJĄCY
Stay Win
Volley Gdańsk









