Podsumowanie
Ten mecz miał być postawieniem kropki nad ‘i’. Wisienką na torcie. Kolejnym dniem w biurze. Strzeleniem piłki do pustej bramki. Przełączeniem telewizora. Do diaska! Ten mecz miał być formalnością. Nie był. Z drugiej strony, zastanawiamy się, czy w drużynie MiszMaszu nie zadziałał pierwiastek minimalizmu. Drużyna Andrzeja Tararuja wygrywając pierwszego seta zapewniła sobie mistrzostwo trzeciej ligi. Czy w jakiś sposób zdeterminowało to dalsze poczynania boiskowe? O tym, że drużyna MiszMasz potrafi grać przekonaliśmy się już na początku meczu, w którym M&M prowadzili już 4-1. Ta trzypunktowa przewaga utrzymywała się do stanu 11-14. Później lider trzeciej ligi włączył drugi bieg, na co ‘Portowcy’ nie zdołali odpowiedzieć. Set zakończył się wygraną faworyzowanej drużyny do 12. Drugi set był wyrównany do stanu 5-5. Od tego momentu w szeregach drużyny MiszMasz zapanowała niemoc w ataku, która sprawiła, że ekipa miała problemy z wykończeniem akcji. Wypracowana przez ‘Portowców’ przewaga 4-5 punktów utrzymywała się przez większość seta i drużyna z doków wygrała go do 14. Przed trzecim setem zastanawialiśmy się, czy nadszedł dzień, w którym MiszMasz zazna goryczy porażki. Na to drużyna Arkadiusza Sojko odpowiedziała mocnym początkiem 8-4, po którym ich rywale musieli wziąć czas. Ten na krótszą metę pomógł, bo na tablicy wyników pojawiło się 13-12. Mimo, że rywale podgonili to finalnie ‘Portowcy’ zdołali wygrać tego seta do 17, a całe spotkanie 2-1. Niezależnie od tego, MiszMasz mógł cieszyć się z wygranej w lidze, co koniec końców było celem nadrzędnym.
Ładowanie wyników...
MVP
ATAKUJĄCY
BLOKUJĄCY
ZAGRYWAJĄCY
Stay Win
MiszMasz








