Podsumowanie
W zapowiedzi przedmeczowej podkreślaliśmy, że historycznie obie drużyny prezentowały dość podobny poziom – wczorajsze spotkanie to w naszym odczuciu potwierdziło. Obraz gry od pierwszego gwizdka sędziego był naprawdę przyjemny do oglądania, a w secie nie brakowało zwrotów akcji. Lepiej w spotkanie weszli gracze MiszMaszu, którzy po punktach świetnie dysponowanego Andrzeja Lubańskiego wysunęli się na prowadzenie 7-4. Z czasem sytuacja się jednak zmieniła i pod koniec seta to gracze Stay Win wysunęli się na prowadzenie 18-16. Kiedy wydawało się, że team Tomasza Bobcowa dopnie po chwili swego, MiszMasz za sprawą skrzydłowych – Michała Balceraka oraz Mateusza Berbeki – odrobił straty, a nawet wysunął się na prowadzenie 20-19. Jak możecie się domyślić – to nie był ostatni zwrot akcji, były jeszcze dwa. Kolejną piłkę setową mieli gracze Stay Win, którzy mieli nawet piłkę w górze – niestety błąd popełnił ich środkowy i to nie uszło drużynie płazem. Ostatecznie pierwszą, bardzo ciekawą partię wygrali gracze MiszMaszu – wow! Środkowa odsłona nie była już tak emocjonująca, co nie oznacza bynajmniej, że i tu nie mieliśmy tak bardzo lubianych w Inter Marine SL3 zwrotów akcji. Pod koniec seta gracze Stay Win prowadzili bowiem 16-13, a mimo to w jednym ustawieniu mieli potężne problemy z przyjęciem, co kosztowało ich wygraną partii. W trzecim secie gracze Stay Win – którzy, umówmy się, w meczu nie grali źle – wskoczyli na jeszcze wyższy poziom. Po wyraźnie lepszej grze w obronie oraz przyjęciu wysunęli się na prowadzenie 10-3, a choć z czasem gracze MiszMaszu zbliżyli się na bliski dystans (18-17), to finalnie Stay Win zdołali zrobić przejście i wygrali seta do 18. Mimo to sądzimy, że po meczu mogą czuć niedosyt.
Ładowanie wyników...
ATAKUJĄCY
BLOKUJĄCY
ZAGRYWAJĄCY
MiszMasz
Stay Win








