Podsumowanie
W zapowiedziach przedmeczowych wskazywaliśmy na to, że przed MiszMaszem absolutny ‘dzień próby’. Team Jakuba Waszkiewicza miał bowiem do rozegrania dwa spotkania, które w dużej mierze miały decydować o ich utrzymaniu w trzeciej lidze. W swoim pierwszym spotkaniu o klasyczne ‘sześć punktów’ MiszMasz zmierzył się z Portem Gdańsk. Po tym jak prezentowały się w ostatnim czasie obie drużyny uznaliśmy, że to ex-drugoligowcy będą faworytem wtorkowego spotkania. Już początek spotkania pokazał, że będzie o to jednak bardzo trudno. Tak się bowiem składa, że to team ‘z doków’ zaczął lepiej spotkanie i po atakach Macieja Gałdy oraz Andreya Oknova, objął prowadzenie 7-4. Choć z czasem było już 16-10 dla Portu, po chwili prawdziwe show na zagrywce dał Michał Faron, po której MiszMasz zbliżył się do rywala na jeden punkt (16-15). Niestety dla nich – było to wszystko na co było ich stać w pierwszym secie (21-16). Środkowa odsłona rozpoczęła się w podobny sposób jak premierowa partia. Tu też lepiej zaczęła drużyna ‘z doków’, która na półmetku seta prowadziła 10-8. Choć po ataku Wiktora Pawlaka było już 19-16 dla Portu, po chwili z kapitalnej strony pokazał się Rafał Wróblewski, po którego czterech punktach MiszMasz zapewnił sobie wyrównanie w setach. Ostatni set – decydujący być może o utrzymaniu którejś z ekip, to bardzo duże emocje od pierwszej do ostatniej piłki w meczu. Walka ‘łeb w łeb’ zaprowadziła nas do walki na przewagi, w której po punktach Macieja Gałdy oraz Damiana Pawlika, Port zapewnił sobie bardzo ważną wygraną (24-22).
Ładowanie wyników...
MVP
ATAKUJĄCY
BLOKUJĄCY
ZAGRYWAJĄCY
MiszMasz
Stay Win








