20:30· 23 WRZ, 2025
BOISKO #2
Podsumowanie
Właśnie tak kończy się dopisywanie punktów przed meczem oraz kto wie – zakładanie sobie medali na szyję. Ok – nie ukrywamy, że Redakcja sama forsowała narrację jakoby Hydra oraz Dream Volley miały całkowicie zdominować trzecioligowe zmagania. Zupełnie zignorowaliśmy przy tym fakt, że Dream Volley nie ogrywał rywali w przekonujący sposób, a bardzo często się męczył. Uznaliśmy, że nawet jeśli – to zawsze będzie po myśli graczy w niebieskich strojach. Cóż – cały misterny plan ‘Marzycieli’ poszedł psu w dupę. Choć w pierwszym secie rywalizacji, team Mateusza Dobrzyńskiego dość długo się męczył to uznaliśmy, że właśnie oglądamy typowy Dream Volley i taktykę na zasadzie: ‘podpuścić – skasować’. Wiecie – dać MiszMaszowi nadzieję, a później je brutalnie zniszczyć. Ostatecznie po dobrej końcówce, ‘Marzyciele’ dopięli swego, wygrywając finalnie do 17. Prawdziwe schody zaczęły się dla nich w środkowej odsłonie, choć trzeba przyznać, że absolutnie nic na to nie wskazywało. Gracze Mateusza Dobrzyńskiego rozpoczęli bowiem kapitalnie i po kilku chwilach, prowadzili 8-2! W dalszej części seta, MiszMasz zaczął sukcesywnie odrabiać straty i mniej więcej na dwa oczka MiszMaszu, przypadał jeden dla Dream Volley. Prawdę mówiąc te proporcję były jeszcze większe, ale każdy wie o co chodzi. Już po chwili mieliśmy remis 14-14 i chwilową grę ‘punkt za punkt’. Sytuacja zmieniła się po dwóch oczkach środkowego Antona Kliosa. MiszMasz wysunął się wówczas na prowadzenie 19-17, a po chwili cieszył się z doprowadzenia do wyrównania w meczu (21-19). Ostatnia odsłona wtorkowego spotkania wyglądała bardzo podobnie. Dream Volley rozpoczął od prowadzenia 9-6, a następnie nie potrafił zachować koncentracji. Niedoceniany w zapowiedziach MiszMasz wykorzystał tę okazję i po dobrym fragmencie gry, mógł świętować prestiżową i niespodziewaną wygraną. Brawo!
Ładowanie wyników...
MVP
ATAKUJĄCY
BLOKUJĄCY
ZAGRYWAJĄCY
MiszMasz








