Podsumowanie
Porozmawiajmy o faktach. Merkury jeszcze nigdy nie przegrał seta do 7, a 16 września zapisze się czarnymi zgłoskami na kartach historii tej drużyny. Od dziś – zakładamy, że przez kilka kolejnych lat, bardzo słabe sety będziemy zderzać z tym, co w środę wieczorem wydarzyło się na boisku numer 2. Absolutnie skandaliczna, bezzębna, bezbarwna, tragiczna i żenująca postawa pięciokrotnych Mistrzów Inter Marine SL3. Byliśmy świadkami seta, który nie miał prawa się wydarzyć. Merkuremu nie wychodziło absolutnie nic, a Tufi Team uderzało w nich jak w bęben. Tak – te same Tufi, które już przed meczem było skazywane na porażkę i na to, że będzie to jednostronne widowisko. Cóż – w pierwszym secie było. Cała sytuacja pokazała, że zespół Mateusza Woźniaka potrafi grać w siatkówkę i jest w stanie z powodzeniem rywalizować w pierwszej lidze. Brakuje im regularności i tego by świetnych setów nie przeplatać tymi dużo słabszymi. Owszem – w środowy wieczór nie mieli jakiś bardzo słabych momentów. Ot – Merkury po pierwszym secie się przebudził i wygrał. Na początku napisaliśmy jednak, że musimy trzymać się faktów. Są bowiem również te wygodne dla zespołu Piotra Peplińskiego i te, o których Tufi Team chciałoby zapomnieć. Środowe spotkanie było bowiem ósmym spotkaniem obu drużyn i jednocześnie ósmą wygraną Merkurego. Tak czy siak – mimo wygranej, gracze w granatowych strojach obudzili się dziś z ogromnym kacem moralnym.
Ładowanie wyników...
MVP
ATAKUJĄCY
BLOKUJĄCY
ZAGRYWAJĄCY
Merkury
Tufi Team








