Podsumowanie
Główne dwa pytania, które nurtowały nas przed spotkaniem Merkurego z ‘Tuffikami’ było to czy faworyzowana ekipa Piotra Peplińskiego będzie w stanie wygrać w końcu za komplet punktów. W obecnym sezonie choć najczęściej wygrywali to postawa drużyny w trzecim secie ich spotkań stała się już pewnym znakiem rozpoznawczym drużyny. Druga kwestia, o której myśleliśmy to postawa drużyny Tufi Team w obecnym sezonie. Trudno jest nam skleić w naszej głowie to czemu drużyna, która grała tak świetnie w poprzedniej edycji, obecnie prezentuje się naprawdę niekorzystnie. Czwartkowe spotkanie miało dać nam odpowiedź czy początek Tufi był tylko niekorzystnym okresem czy jednak pewnym trendem, który nie zmierza do zakończenia. Cóż, odpowiadając na to drugie pytanie – Tufi Team wciąż nie może wskoczyć na zbyt wysoki poziom. Skalą tego jak bardzo jest źle jest to, że najlepszym setem Tufi była pierwsza odsłona, w której zgarnęli oni 15 oczek. O ile pierwsza część partii była dla Tufi dość obiecująca i na tablicy wyników był remis po 12, tak dalsza część to dobra praca w bloku Merkurego, która sprawiła, że czterokrotni Mistrzowie SL3 objęli prowadzenie 19-14 i po chwili cieszyli się z pierwszego punktu w meczu. Środkowa odsłona to inna historia. Tu nie było równej walki nawet przez chwilę. Merkury wykorzystał problemy w przyjęciu swoich rywali, po którym śledząc tor lotu piłki, poznaliśmy wszystkie zakamarki hali treningowej Ergo Areny (14-5). W końcówce, szóstej sile minionego sezonu udało się nieco odkręcić i finalnie skończyli oni tę partię z 12 oczkami na koncie. Ostatnia odsłona to odpowiedź na pytanie z początku zapowiedzi. Choć Merkury miał w przeszłości problemy z tym by postawić kropkę nad ‘i’, to tym razem opędzlowanie ‘Tuffików’ było ich obowiązkiem i zadaniem łatwiejszym niż posmarowanie masłem chleba. Zadaniem łatwym jak zabranie dzieciakowi lizaka. Przykładów można by mnożyć, ale każdy wie o co chodzi.
Ładowanie wyników...
MVP
ATAKUJĄCY
BLOKUJĄCY
ZAGRYWAJĄCY
Merkury
Tufi Team








