Podsumowanie
W poniedziałkowym spotkaniu obie drużyny walczyły o coś. Speednet o utrzymanie w pierwszej lidze, a Merkury o zachowanie twarzy po rozczarowującym sezonie. Zawodnicy Piotra Peplińskiego zanotowali świetne otwarcie spotkania. Po chwili jednak ‘Różowi’ podgonili wynik i zaczęli wysuwać się na prowadzenie. W tej odsłonie zdecydowanie lepiej prezentowali się w bloku i na zagrywce, na której bardzo mocno ryzykowali, z dużym powodzeniem. ‘Niebiescy’ doprowadzili do wyrównania w końcówce (19-19) i w tym momencie mogło wydarzyć się wszystko. A wydarzyły się dwa bloki Adama Saidowskiego i Speednet z szerokimi uśmiechami zmieniał strony boiska. W drugim secie jeszcze chyba oszołomiony Merkury od pierwszych piłek zaczął zbierać ostre cięgi od rywala i przy stanie 3-0 wzięli czas, który przyniósł skuteczne otrzeźwienie. Szybkie wyrównanie i już po chwili to oni wysunęli się na prowadzenie, które w tym secie zmieniało się co chwilę. Końcówka była grana na przewagi i tym razem to Merkury wrócił z tarczą (25-23). Ostatnia odsłona decydowała zatem o wszystkim i tym razem również do samego końca nie było wiadomo komu uda się zwyciężyć. Sztuka ta udała się ekipie Speednetu (22-20). Chwilę wcześniej na sąsiednim boisku ich bezpośredni rywal w walce o utrzymanie – Fux Pępowo wygrał 2-1 z Szach-Matem i z trybun zawodnicy mocno dopingowali drużynę Merkurego. Speednet opuszczał halę z myślą, że wykonali swoją robotę wygrywając spotkanie, a tymczasem los miał dla nich inny plan. Podróż do piekła w tym przypadku prowadziła przez niebo. Finalnie, Fux wyprzedził ich o JEDEN MAŁY PUNKT. Przez wzgląd na fakt, że akurat tego wieczoru pojawił się problem z aplikacją do liczenia punktów na meczu Fux – Szach-Mat, część zawodników Speednetu dowiedziała się o zaistniałej sytuacji dopiero rano. Przykra niespodzianka.
Ładowanie wyników...
MVP
BLOKUJĄCY
ZAGRYWAJĄCY
Merkury
Speednet








