Podsumowanie
Mecz pomiędzy Merkurym, a Speednetem był anonsowany jako hit pierwszoligowych zmagań. Nic w tym dziwnego, bo zwycięzca meczu miał otrzymać przepustkę, która uprawniałaby go do gry w grupie mistrzowskiej. Nieznacznym faworytem starcia była dla nas ekipa Merkurego, ale… takiego obrazu gry to my się nie spodziewaliśmy. Team ‘Programistów’ wyglądał tak, jakby była to jakaś gierka sparingowa i to nie taka, w której przegrany stawiałby zwycięzcom piwo. Tak grający Speednet nie miał nawet prawa myśleć o tym, by znaleźć się w gronie pięciu drużyn walczących o medale. Już początek rozpoczął się dla teamu Macieja Miścickiego tragicznie i Speednet nie miał absolutnie pomysłu, jak temu zaradzić. Po serii czterech błędów z rzędu rywali – Merkury wysunął się na prowadzenie 12-7 i w dalszej części jeszcze powiększył swoją przewagę, wygrywając finalnie do 10. Choć wynik drugiego seta nie był już dla Speednetu tak zawstydzający jak w pierwszym, to sama gra pozostawiała bardzo wiele do życzenia. Owszem – gra się tak, jak przeciwnik pozwala, ale sympatycy Speednetu, oglądając to co wyczyniają ich zawodnicy, mogli chować głowę w ręce. Pod koniec seta sygnał do odrabiania strat dał jeszcze Piotr Wojtkiewicz do spółki z Mariuszem Jaszczołtem, ale było to zdecydowanie by ‘wyczarować coś z niczego’ (21-15). Widząc rywala chwiejącego się na nogach – Merkury postanowił nie zdejmować nogi z pedału gazu. W poniedziałkowy wieczór komplet punktów zdawał się być koniecznością. Już w pierwszej części seta, świetnie dysponowani gracze w granatowych trykotach wysunęli się na prowadzenie 9-5, co ustawiło wynik rywalizacji. Po którejś (trudno doliczyć się której) piłce przechodzącej, Merkury wysunął się na prowadzenie 17-12 i po chwili cieszył się z kompletu oczek. Trzy punkty oznaczają, że już za kilka dni – Merkury rozpocznie walkę o kolejne medale w rozgrywkach Inter Marine SL3.
Ładowanie wyników...
MVP
ATAKUJĄCY
BLOKUJĄCY
ZAGRYWAJĄCY
Merkury
Speednet








