Podsumowanie
Spotkanie anonsowane było przez nas jako starcie dwóch nieco zakurzonych legend Inter Marine SL3. Wiecie – coś jakby na szklanym ekranie starli się Robert De Niro oraz Al Pacino. Niby genialni, ale w obecnej dyspozycji nieco „pod formą”. Początek rywalizacji należał do Merkurego, który zagrał tak, jak jeszcze kilka miesięcy temu. Precyzując – zagrał naprawdę dobrze. Na efekty nie trzeba było długo czekać. Po wyrównanym początku (9:9) gracze w granatowych strojach wykorzystali błędy przeciwników i odskoczyli na pięć punktów (15:10). W dalszej części nie dali sobie już zrobić krzywdy i w sposób przekonujący sięgnęli po pierwszy punkt w meczu (21:14). Środkowa odsłona to zdecydowanie najciekawsza partia w meczu, w której nie brakowało emocji. Warto podkreślić, że przez niemal całą partię wszystko wskazywało na to, że to „Planetarni” wygrają. Na przestrzeni seta prowadzili bowiem: 10:5, 13:7 czy 19:14. W końcówce team Piotra Peplińskiego kompletnie stanął, a moment zawahania błyskawicznie wykorzystali „Hurtownicy”, którzy doprowadzili do wyrównania po 20. W końcowej fazie seta, kiedy mieli piłkę setową, doszło do sytuacji, z którą nie mogli pogodzić się gracze pięciokrotnego Mistrza SL3. Po ataku z lewego skrzydła sędzia zasygnalizował, że piłka wyszła w aut. Gracze Merkurego protestowali, bowiem byli przekonani, że piłka poszła po bloku. Finalnie protesty nic nie dały i w meczu mieliśmy remis 1-1. Utracona wielka szansa rozjuszyła graczy Merkurego, którzy w trzeciej odsłonie rozpoczęli od mocnego uderzenia. Już po chwili od pierwszego gwizdka w tej partii prowadzili 9:3 i nie mieli problemów z tym, by ograć rywala do 12. Dzięki zwycięstwu Merkury przesunął się w tabeli na piąte miejsce. Obecna sytuacja wygląda już zupełnie inaczej niż jeszcze przed meczem.
Ładowanie wyników...
MVP
ATAKUJĄCY
BLOKUJĄCY
ZAGRYWAJĄCY
Merkury
EKO-HURT








