Podsumowanie
Po wtorkowym – nieciekawym meczu z BEemką Volley, Merkury przystępował do spotkania z ‘czerwoną latarnią ligi’, z nadzieją, że uda im się odkuć i ograć rywali za komplet punktów. Warto przy tym zauważyć, że nie było to przesadnie ambitne zadanie dla pięciokrotnych Mistrzów Inter Marine SL3. Mimo to – obraz gry nie do końca wskazywał na dysproporcję, którą sobie wyobrażaliśmy. Nie jest bowiem tak, że w meczu team Piotra Peplińskiego nie miał swoich problemów. Ba – sądzimy, że gdyby w środowy wieczór trafili na inną drużynę, a nie Czerepachy, to mieliby ogromny problem. Nie chcemy przy tym pastwić się nad ‘Żółwiami’ – ci starają się, ile mogą, choć mają pewne ograniczenia. Warto zaznaczyć jednak pozytywny aspekt, a mianowicie to, że nie obrażają się oni na rzeczywistość, nie tupią nóżkami, nie odpuszczają meczów, a pamiętamy, że w przeszłości z innymi ekipami, którym nie szło – bywało różnie. Co do meczu – Czerepachy rozpoczęły premierową partię od prowadzenia 5-1. Mówi się, że to, co dobre, szybko się kończy i tak było w przypadku ‘Żółwi’, którzy oddali inicjatywę przeciwnikom, przegrywając seta do 18. W środkowej odsłonie pachniało sporą niespodzianką, bo po ataku Kostii Rudnytskyiego Czerepachy wysunęły się na prowadzenie 17-15. Choć było gorąco – Merkury zdołał ugasić pożar i po ważnych punktach Macieja Mozola oraz Mikołaja Rochny cieszyli się z drugiego punktu w meczu. Trzecia partia wyglądała wreszcie tak, jak Merkury chciałby, aby wyglądał cały mecz. Precyzując – była to miażdżąca przewaga graczy w granatowych strojach, którzy wygrali seta do 11 i dzięki temu wskoczyli na trzecie miejsce w tabeli.
Ładowanie wyników...
MVP
ATAKUJĄCY
BLOKUJĄCY
ZAGRYWAJĄCY
Merkury
HANDLUWA








