Podsumowanie
Najczęściej grillowana drużyna obecnego sezonu – Maritex znowu nie daje o sobie zapomnieć. My naprawdę chcielibyśmy im dać już święty spokój. Chwilę zapomnieć. Przerzucić swoją uwagę na kogoś innego. Poniedziałkowym rywalem zespołu Michała Pietrasika była drużyna Portu Gdańsk, która w ostatnim czasie zaprezentowała się z bardzo kiepskiej strony. Uznaliśmy, że jeśli nie z drużyną ‘z doków’, to z kim? Cóż – musimy wdrożyć jakiś plan B, bo z nimi też się nie udało. Śmiechy śmiechami, ale mecz z drużyną Arkadiusza Sojko był…szóstym przegranym meczem z rzędu. No dobra – Maritex miewał tak parszywe serie, ale hej – pamiętacie, że to trzecia, a nie druga liga? Pierwszy set nie wskazywał jednak na to jaki będzie epilog tej historii. Wiecie – czasami wygrane, które się wyszarpuje w końcówce dają drużynie pozytywnego kopa. Dają moc na kolejne sety czy mecze. Tu było wręcz odwrotnie. Po fajnym i emocjonującym graniu w pierwszym secie, Maritex był tylko tłem dla swoich rywali w środkowej partii. Po dość niechlujnym przyjęciu rywali, ‘Portowcy’ zaczęli środkowego seta od prowadzenia 12-4. Już wówczas stało się jasne, że zespół Arkadiusza Sojko tego seta nie przegra. Po chwili było już po sprawie (21-12) i drużyny mogły zmienić strony. Decydujący o zwycięstwie set rozpoczął się od ciekawego – trzecioligowego grania. Po dobrej grze w obronie obu ekip, mieliśmy remis po 8. Wyrównana, a przede wszystkim emocjonująca gra trwała do stanu po 17. Oj tak – emocji, również tych pozasportowych nie brakowało. Lepiej ‘grę nerwów’ w końcówce wytrzymali gracze jednej z czterech najbardziej doświadczonych ekip w lidze, którzy wygrali seta do 18, a cały mecz 2-1.
Ładowanie wyników...
MVP
ATAKUJĄCY
BLOKUJĄCY
ZAGRYWAJĄCY
Maritex
Stay Win








