21:00· 28 MAJ, 2020
BOISKO #1
Podsumowanie
Lubimy takie metamorfozy. Patrząc w ostatnim czasie na drużynę INVICTY nie możemy wyzbyć się analogii do sytuacji, w której kiepski uczeń podstawówki i zarazem największy urwis, po przejściu do liceum staje się całkowicie innym gościem. Tym, który przepuszcza kobiety w drzwiach, kłania się nauczycielom, a w wolnych chwilach czyta Tołstoja. Wracając na parkiet SL3 to po słabym początku już w drugim swoim meczu INVICTA zaprezentowała dobrą siatkówkę. Zastanawialiśmy się, jak będą wyglądali na tle bardzo mocnych na papierze graczy Letniego Gdańska. Debiutanci przybyli na halę na długo przed rozpoczęciem meczu. Była to dla nich okazja do spotkania po dłuższym okresie i porozmawiania trochę o pomyśle na najbliższe spotkanie. Na sam mecz wyszli, jak to debiutująca drużyna – trochę spięci, ale z czasem rozkręcali się coraz bardziej. Pod koniec pierwszej partii doszło do gry na przewagi, po której Letni Gdańsk sięgnął po pierwszy historyczny punkt w SL3. Set numer jeden był naprawdę szalony i wyrównany, a o jego wyniku – cytując klasyka – ‘zadecydowały detale’. To bardzo podrażniło sportowe ambicje graczy Sławomira Cichosza, którzy zdemolowali ‘Letników’ w drugiej odsłonie do 12. To, co najciekawsze, zostawiamy jednak na koniec. Przebieg trzeciego seta wymyka się z ram logicznego ciągu zdarzeń. Letni pod koniec prowadził kilkoma punktami i byliśmy przekonani, że zdołają dołożyć dwa oczka by ostatecznie zakończyć mecz. Wtedy, po jednej z udanych akcji INVICTA uznała, że nic straconego i zaczęli szaloną gonitwę, która zakończyła się dla nich szczęśliwie. Uważamy, że Letni ułatwił to swoim przeciwnikom brakiem zgrania i doświadczenia. INVICTA z kolei, dołącza do drużyn, przed którymi inne zespoły muszą czuć respekt.
Ładowanie wyników...
MVP
ATAKUJĄCY
BLOKUJĄCY
ZAGRYWAJĄCY










