20:00· 30 WRZ, 2026
BOISKO #3
Podsumowanie
Ojojoj, ależ to było lanie. Czy nas to jakkolwiek zaskoczyło? Ani trochę. Dystans, który dzieli obecnie Krakena z ZB INSTALGROUP jest po prostu kosmiczny. To jest przepaść. To jest rów mariański. W czasie gdy Kraken jest na Mount Everest, ZB INSTALGROUP szoruje po dnie rowu mariańskiego. Dominacja 'Bestii' rozpoczęła się już w pierwszym secie rywalizacji, kiedy po ataku Sergieja Ivanenko, faworyt wysunął się na prowadzenie 7-1. Z czasem po bloku Mateusza Filipczyka, ZB mógł mieć nadzieję na to, że premierowa partia nie będzie dla nich tak zła (11-8). Druga część seta to jednocześnie druga fala ataków Krakena, wobec której zespół przeciwny był całkowicie bezradny (21-10). Jeśli któregoś z setów drużyna Tomasza Bobcowa miałaby się nie wstydzić, to byłaby to środkowa partia. Do połowy seta zespół Tomasza Bobcowa dotrzymywał bowiem kroku swoim rywalom i doprowadził do stanu 12-12. Nie ma się co jednak oszukiwać - zdecydowanie więcej jakości było po drugiej stronie siatki, co wraz z kolejnymi akcjami zostało udowodnione. Po atakach przyjmujących w końcówce - Pawła Shylina czy Volodymyra Krolenko, Kraken zapewnił sobie drugi punkt w meczu (21-17). Dawno nie krytykowaliśmy ZB INSTALGROUP, a jeśli już tak - to nie w tak dosadny sposób. Był po prostu czas, że ci zniknęli z naszych radarów, a obrywało się innym. Tu nie możemy jednak przejść obojętnie. Nie wobec tego, co wydarzyło się w trzecim secie rywalizacji, gdzie team Tomasza Bobcowa zaprezentował się...żałośnie. Tu nie zgadzało się absolutnie nic. Z czasem zespół przestał wykazywać jakiekolwiek zainteresowanie wynikiem i był to bardzo przykry widok. Rozumiemy - można przegrać, ale styl z trzeciego seta sprawia, że gracze ZB INSTALGROUP powinni mieć dziś prawdziwy niesmak spogladając w lustro. Zero woli walki to rzecz, na którą nigdy nie przymkniemy oka (21-6). A Kraken? Kolejne zwycięstwo za komplet punktów, które dało im fotel lidera trzeciej ligi - brawo!
Ładowanie wyników...















