Podsumowanie
W zapowiedziach przedmeczowych przewidywaliśmy, że nie ma takiej siły, która sprawiłaby, że ‘Portowcy’ zdołają ograć faworyzowany Kraken. Nasze przypuszczenia zostały spotęgowane po tym, jak team Tomasza Bobcowa przegrał swój pierwszy mecz w środowy wieczór, kiedy rywalizowali z beniaminkiem trzeciej ligi – drużyną Tiger Team. Potwierdzał to również początek meczu, gdzie po punktach Volodymyra Krolenko oraz Dmytro Hurtovyia, Kraken wysunął się na prowadzenie 8-4. W dalszej części ‘Bestia’ popełniała jednak sporo błędów i podskórnie przeczuwaliśmy, że wpakują się w poważne kłopoty. Choć finalnie udało im się wygrać pierwszego seta do 16, to problemy zaczęły się w środkowej odsłonie. Po sporym niechlujstwie i ‘brzydkiej’ grze, mieliśmy remis 11-11. Po chwili serię bardzo dobrych ataków zanotował Port, co w połączeniu z faktem, że Krakenowi siadło przyjęcie, dało prowadzenie drużynie Tomasza Bobcowa (17-13). Choć w dalszej części Kraken próbował jeszcze ratować sytuację i zdołał nawet doprowadzić do wyrównania po 19, to ostatnie słowo należało do Portu (21-19). Trzeci set rozpoczął się od dobrego grania obu drużyn, w którym nie brakowało efektownych obron czy kontrataków (4-4). Jako pierwsi na prowadzenie wysunęli się Portowcy, którzy po ataku Tomasza Bobcowa, prowadzili 12-9. Choć Krakenowi udało się w dalszej części doprowadzić do wyrównania po 14, to po kilku błędach oraz atakach najlepszego gracza meczu – Andreya Oknova – Port zaskakująco wygrał seta do 18, a cały mecz 2-1. Brawo!
Ładowanie wyników...
MVP
ATAKUJĄCY
BLOKUJĄCY
ZAGRYWAJĄCY
Kraken
Stay Win








