Podsumowanie
Cudu nie było i zgodnie z naszymi prognozami, spotkanie za komplet punktów wygrał Kraken. Nie oznacza to bynajmniej, że dla graczy Jurija Charczuka był to przysłowiowy spacerek. Choć nie do końca wskazuje na to wynik, to już w pierwszym secie Kraken musiał się naprawdę napocić, by 'dobić się do parkietu'. MiszMasz naprawdę mógł się podobać, a dobra gra i liczne kontry utrzymywały tę drużynę w grze. Problemem MiszMaszu we wtorkowy wieczór nie była ich słaba gra. Problemem było to, że po przeciwnej stronie siatki był tak mocny rywal. To co sprawiało jeszcze, że MiszMasz do pewnego momentu toczył wyrównaną walkę to problemy w przyjęciu swoich rywali. Dopiero z czasem, gdy sami zaczęli mylić się w polu serwisowym, rywal zdołał odjechać i wygrać seta do 16. Do końcówki drugiego seta, obie drużyny rywalizowały na bardzo podobnym poziomie, co pokazywała również tablica wyników (15-15). Podobnie jak w pierwszej odsłonie - doszło z czasem do momentu, w którym drogi obu drużyn się ewidentnie rozjechały. Kraken miał mocniejszą końcówkę, a ich rywale popełnili kilka kosztownych błędów. Ot - cała tajemnica wyjaśniona (21-16). Choć wynik trzeciego seta taki sam, to jednak przebieg gry był już nieco inny. Kraken na pewnym etapie seta zbudował sobie kilkupunktową zaliczkę, którą wystarczyła im do spokojnego 'zamknięcia meczu' w stosunku 3-0, brawo!
Ładowanie wyników...

















