20:30· 8 MAJ, 2024
BOISKO #1
Podsumowanie
Po bardzo ważnych trzech punktach, które były milowym krokiem Dream Volley w kierunku utrzymania w drugiej lidze, ‘Marzyciele’ przystąpili do spotkania z Hydrą, z którą historycznie grało im się bardzo dobrze. Mimo to – w naszych oczach to ‘Bestia’ była zdecydowanym faworytem starcia i sądziliśmy, że skończy się kompletem punktów. Pierwszy set nas w tym tylko utwierdził, bo umówmy się – to była różnica klas. Nie minęło kilka chwil, a Hydra prowadziła już 12-5 i Dream nawet nie udawał, że próbuje podjąć rękawice. A Hydra? Im szło niemal wszystko tak jak nieco od niechcenia Filip Ziółkowski zablokował jednego z rywali. Ostateczny wynik tej partii to 21-10. Na dobrą sprawę – mecz zaczął nam się od drugiego seta. Już w przerwie pomiędzy pierwszą a drugą odsłoną coś musiało przeskoczyć w głowach ‘Marzycieli’, którzy nijak nie przypominali drużyny z premierowej odsłony. Po kiwce z drugiej piłki Mateusza Dobrzyńskiego, Dream objął prowadzenie 10-6 i zdawał się być na dobrej drodze do wyrównania stanu rywalizacji. Mniej więcej w połowie seta obudziła się jednak Hydra, która po kilku skutecznych atakach Dawida Plichtowicza, doprowadziła do wyrównania po 12. Po chwili gracze w złotych strojach poszli za ciosem i pod koniec prowadzili już 19-15. Ostatecznie Dream zdołał jeszcze odrobić kilka punktów, ale to Hydra cieszyła się z wygrania seta, a co za tym idzie meczu. Druga odsłona była jednak dla ‘Bestii’ sygnałem ostrzegawczym, który…ewidentnie zignorowali. Kilka zepsutych zagrywek Hydry, po których Dream objął w trzecim secie prowadzenie 10-6. W odróżnieniu od tego, co działo się w drugiej odsłonie – tym razem nie dali go sobie już wydrzeć. Dalsza część seta to kontynuacja dobrej gry i pewna wygrana do 14. Finalnie, ‘Marzyciele’ ugrali w środę cztery punkty i zażegnali tym samym bardzo duży kryzys. Jeśli chodzi o Hydrę – był to bardziej stracony punkt niż zyskane dwa.
Ładowanie wyników...
MVP
ATAKUJĄCY
BLOKUJĄCY
ZAGRYWAJĄCY
Hydra Volleyball Team








