Podsumowanie
Po rozczarowującej porażce z Eko-Hurtem, Speednet przystępował do kolejnego spotkania w Siatkarskiej Lidze Trójmiasta. Niestety dla nich – skończyło się podobnie jak w pierwszym spotkaniu, na porażce 0-3. Powtórzenie tego wyniku sprawia, że teza o tym, że Speednet radzi sobie najlepiej z najlepszymi drużynami w SL3, się nieco zdewaluował. Co ciekawe – Merkury mógł podchodzić do spotkania pełen obaw. Tak się składa, że gracze Piotra Peplińskiego przegrali w rundzie zasadniczej z każdym z rywali, z którym spotkają się w rundzie mistrzowskiej. Nie inaczej było ze Speednetem. Wtorkowe spotkanie rozpoczęło się od prowadzenia czterokrotnych mistrzów SL3, na które kilkoma skutecznymi atakami wyprowadził Damian Gil (12-8). W dalszej części seta, Merkury kontynuował ‘swoją grę’ w efekcie, czego na tablicy wyników było już (17-12). W końcówce, Speednet nieco podkręcił tempo i zminimalizował stratę do dwóch oczek (18-16). Końcówka to jednak popis przyjmującego, Mikołaja Rochny, który zapewnił Merkuremu pierwszy punkt w meczu. Środkowa odsłona to najciekawszy fragment gry. Partia ta rozpoczęła się od mocnego grania zespołu Speednetu, który po ataku Karola Strzałkowskiego, prowadził 11-7. Po kolejnym ataku wspomnianego przyjmującego, było już 18-15 i podobnie jak w pierwszym spotkaniu z Eko-Hurtem, tym razem Speednet również wypuścił wygraną z rąk. Niewiarygodne. Zasada do trzech razy sztuka się nie sprawdziła. Po atakach Maćka Mozola oraz Konrada Przekadzińskiego, Merkury doprowadził do stanu po 20, a reszty możecie się tylko domyślać. Ostatni set to dokładnie to, co oglądaliśmy w pierwszym spotkaniu Speednetu tego dnia. W skrócie – Speednet nie był w stanie nawiązać walki z rywalem i wyglądało to tak, jakby nawet niespecjalnie próbowali. Finalnie, Merkury sięga po komplet punktów i wciąż ma wszystko w swoich rękach w kontekście piątego mistrzostwa w SL3.
Ładowanie wyników...
MVP
ATAKUJĄCY
BLOKUJĄCY
ZAGRYWAJĄCY
Merkury
Speednet








