Podsumowanie
Na to spotkanie nie trzeba było nikogo specjalnie zapraszać. Poza tym, że mecz interesował obie uczestniczące w nim drużyny to na dodatek, na wynik nerwowo, z kalkulatorami w dłoniach spoglądała drużyna Volley Gdańsk. Jeśli bowiem EviRent wygrałby spotkanie 3-0 to o podziale na grupy mistrzowską oraz spadkową wpływ miałyby małe punkty. Mimo, że już brzmi to absurdalnie, jedziemy dalej. Po tym, jak w spotkaniu mistrz poprzedniego sezonu sięgnął po komplet oczek okazało się, że o tym, że to Eko-Hurt zagra w grupie mistrzowskiej zadecydował… jeden mały punkt. Niesamowite, ale prawdziwe. Samo spotkanie rozpoczęło się lepiej dla faworyzowanej drużyny EviRent (6-3). Od tego momentu, do samej końcówki seta, mistrz sezonu utrzymywał minimalną przewagę. Pod koniec seta, ‘Hurtownicy’ zminimalizowali stratę do jednego oczka (19-18), ale będący ostatnio w doskonałej dyspozycji – Maciej Mozol dwoma punktami ze skrzydła, zabił nadzieje rywali na wygraną seta. W drugim secie, EviRent dzięki bardzo dobrej grze zdołał wyjść na wysokie prowadzenie (18-11). Z czasem zaczęli oni popełniać jednak sporą liczbę błędów, przez co w końcówce zrobiło się bardzo nerwowo (19-18). Po atakach wspomnianego Maćka Mozola oraz Daniela Godlewskiego, EviRent zdołał wyjść z opresji i wygrać seta do 19. Ostatnia odsłona nie przyniosła już większych emocji. Inaczej – przyniosła, ale już po zakończeniu meczu, po którym gracze Eko-Hurt wzięli w ręce telefony, po czym dowiedzieli się, że już w poniedziałek zmierzą się w grupie mistrzowskiej. Niesamowite.
Ładowanie wyników...
ATAKUJĄCY
BLOKUJĄCY
ZAGRYWAJĄCY
Merkury
EKO-HURT








