19:00· 24 WRZ, 2026
BOISKO #2
Podsumowanie
Co Wy robicie, Wy dziedzictwo Dream Volley hańbicie! Nie no, sami nawet nie wiemy co napisać o meczu. Legendarna okładka Faktu nie wystarczy. Nie da się tego obronić, złagodzić, zatuszować. Nie da się przejść obok tego obojętnie. Można bowiem spaść z ligi na 1000 możliwych sposobów, ale wydaje nam się, że Dream wybrał jeden z gorszych wariantów. Na ostatnim miejscu są oczywiście walkowery czy jakieś wycofanie z rozgrywek. Jeśli chodzi jednak o poziom sportowy, to umówmy się - Dream nie dowozi. Trochę zrobiło nam się nawet szkoda wieloletniego kierownika Energi Trefla Gdańsk - Michała Kardasza. Przecież po wczorajszym meczu będzie musiał wybrać się do pracy w kominiarce. Wiecie - żeby go nikt przypadkiem nie rozpoznał. Jeszcze w zapowiedziach pisaliśmy o tym, że jest to czas Dream Volley. Że zdobędą oni wreszcie premierowy punkt, ale litości - to wygląda dramatycznie, a wczoraj wieczorem Dream to miałby problem, aby ograć Hapag-Lloyd. Dobra - zostawmy już 'Marzycieli', którzy mogą śnić o utrzymaniu w lidze. Przed meczem sporo czasu poświęciliśmy temu, że Energa Trefl Gdańsk bardzo często dzieli się punktami ze swoimi rywalami. Dwa ostatnie razy, kiedy ci wygrywali za 3-0 były spotkaniami z Handluwą oraz BL Volley, które nie tylko spadły z drugiej ligi, ale...zniknęły również z siatkarskiej mapy Trójmiasta. Nie sądzimy, że Dream Volley podzieli ten los, ale podnieść się po czymś takim będzie już bardzo trudno. Kto wie, być może spotkanie z beniaminkiem będzie dla 'gdańskich lwów' początkiem walki o wysokie miejsca? Trzy punkty wywindowały drużynę na piątą lokatę. Z czasem może być jeszcze lepiej.
Ładowanie wyników...













