Podsumowanie
W zapowiedziach przedmeczowych zwracaliśmy uwagę na fakt, że choć obie drużyny rywalizowały już 18 razy, to Speednet tylko raz zdołał ograć swojego rywala za komplet punktów. W naszych oczach do poprawy tego bilansu miało dojść właśnie we wtorkowy wieczór. Uznaliśmy, że w ostatnim czasie drogi obu drużyn rozjechały się na tyle mocno, że jest to ‘pewniaczek’. Niestety dla Eko-Hurtu – duża w tym ‘zasługa’ tej drużyny, która co by nie mówić – póki co odstaje. Początek spotkania mógł być dla wielu obserwatorów sporym zaskoczeniem. Na ‘bombie’ w Eko-Hurcie zabrakło etatowego ‘atakera’ – Wojciecha Ingielewicza. Zamiast niego na prawym skrzydle zobaczyliśmy nominalnego środkowego – Piotra Okoniewskiego i wydaje nam się, że na tej pozycji w SL3 wspomniany gracz wystąpił po raz pierwszy. Już na początku spotkania Speednet ruszył z atakami, po których objął prowadzenie 9-3. W dalszej części seta gra się wyrównała, a ‘Hurtownicy’ zniwelowali stratę do jednego oczka (15-14). Końcówka seta to jednak przebudzenie Speednetu, który sięgnął po pierwszy punkt w meczu (21-17). Środkowa odsłona rozpoczęła się bardzo podobnie jak premierowa partia. Po punktach ‘Żurka’, Speednet objął prowadzenie 6-1. Podobnie jak wcześniej i tym razem Eko-Hurt doprowadził do wyrównania po 12, w czym duża zasługa Sebastiana Rydygera. Kiedy Eko-Hurt zrobił jednak przejście i wspomniany gracz znalazł się w drugiej linii – Eko-Hurt miał problemy ze skończeniem ataku i po chwili Speednet cieszył się z wygrania drugiego seta. Ostatnia partia to nieoczekiwany zwrot akcji, w którym po punktach Piotra Okoniewskiego oraz Konrada Buczkowskiego, Eko-Hurt objął prowadzenie 6-3. Na pojawiający się kryzys Speednet zareagował błyskawicznie i już na początku seta wykorzystał czas. To na niewiele się jednak zdało. Już po chwili ‘Hurtownicy’ po akcjach duetu Dawczak – Gawrewicz wysunęli się na prowadzenie 16-11, które z czasem zamienili na wygraną seta do 15.
Ładowanie wyników...
MVP
ATAKUJĄCY
BLOKUJĄCY
ZAGRYWAJĄCY
EKO-HURT
Speednet








