Podsumowanie
Ależ to było widowisko, ależ to były emocje! Co ciekawe – te rosły od pierwszego gwizdka sędziego, a punktem kulminacyjnym była sama końcówka spotkania, która była wybitnie interesująca. Ba – emocje towarzyszą obu drużynom do tej pory, wiele godzin po zakończonym meczu. Początek spotkania to coś, czego chyba nikt się nie spodziewał – począwszy od samych zawodników, skończywszy na Redakcji. Zanim zdążyliśmy się dobrze obejrzeć, nakręceni gracze Old Boys prowadzili z faworyzowanym rywalem 9-2 – niewiarygodne. W dalszej części seta było 19-9 i kiedy zanosiło się na bardzo wysokie lanie, Eko-Hurt zdołał w końcówce zjeść mentosa, przez co przykry odór z ich ust stał się mniej zawstydzający. Wiecie – chcemy przez to powiedzieć nieco w naszym stylu, że zniwelowali straty i finalnie uniknęli kompromitacji. W drugiej odsłonie nastąpił zwrot akcji – tym razem to Eko-Hurt prowadził grę. Choć do połowy seta mieliśmy remis po 10, to w dalszej części Old Boysom odcięło prąd, co w ich wydaniu jest przecież normą. O zwycięstwie decydował zatem trzeci set i tu było naprawdę wyjątkowo ciekawie. Ile tu było zwrotów akcji, ile skutecznych pogoni za wynikiem, ile serducha do walki z obu stron! Choć set był bardzo wyrównany, to tylko jedna drużyna miała kapitalnie dysponowanego Marka Dębskiego. Ten gość kończył w zasadzie wszystko – również sytuacyjne piłki – niesamowity występ, w którym prawoskrzydłowy zdobył aż 23 punkty i walnie przyczynił się do zwycięstwa. Kto wie – być może fenomenalna końcówka meczu w jego wykonaniu przełoży się na wygraną w drugiej lidze?
Ładowanie wyników...
MVP
ATAKUJĄCY
BLOKUJĄCY
ZAGRYWAJĄCY
EKO-HURT
Old Boys








