Podsumowanie
Nie ma co do tego wątpliwości. Mecz miał absolutnie kluczowe znaczenie dla Eko-Hurtu. Z jednej strony porażka mogła sprawić, że zespół Konrada Gawrewicza na dobre wypisałby się z walki o trzeci tytuł mistrzowski. Z drugiej, Eko-Hurtowi zależało na przerwaniu koszmarnej i jednocześnie jednej z najdłuższych serii porażek z rzędu. Początek spotkania należał do ‘Hurtowników’, którzy po ataku oraz bloku Grzegorza Gnatka, rozpoczęli partię od prowadzenia 10-6. Mimo to, po chwili Old Boysi zniwelowali stratę do zaledwie jednego oczka (11-10). Dalsza część seta to druga fala ‘Hurtowników’, którzy wygrali partię do 16. Drugi set rozpoczął się od świetnej gry ‘Dziadków’, którzy po ataku Sebastiana Konarzewskiego prowadzili 8-5. Co ciekawe – Eko-Hurt zdaje się być jednym z ulubionych rywali wspomnianego przyjmującego, bowiem po raz kolejny przeciwko nim gracz ten prezentuje się wybornie. W dalszej części gra obu drużyn się wyrównała, ale partię wygrała finalnie ekipa z Pruszcza Gdańskiego, która podjęła większe ryzyko, co jak się później okazało – się opłaciło (21-19). Ostatni set to prowadzenie 9-6 Eko-Hurtu i prawdę mówiąc – Old Boys nie dawali sobie nawet szans na doprowadzenia do wyrównania. Liczba zepsutych zagrywek zespołu w białych strojach była zatrważająca. Dalsza część seta to bardzo gorący fragment gry, w którym próbę nerwów lepiej wytrzymali gracze Eko-Hurt wygrywając finalnie do 17, a cały mecz 2-1. Choć jest przełamanie, to w kontekście mistrzostwa trudno mówić o pełni szczęścia.
Ładowanie wyników...
MVP
ATAKUJĄCY
BLOKUJĄCY
EKO-HURT
Old Boys








